M jak Muzeum

19/12/2011

Mój drogi czytelniku…

Filed under: M jak Muzeum — Konfacela @ 06:39

Rzeczywiście, w pewnym momencie wtorkowe spotkanie z dyrekcją – pójść czy nie pójść, zdominowało wszystkie komentarze. Osobiście nadal jestem za, jeśli nie chcemy wywieźć naszych pań na taczkach, albo na wózku (w grę wchodzi jeszcze koszyk na sznurku), to to jest pierwsze delikatne ostrzeżenie. Muzealnicy znani są z tego, że są delikatni, taktowni i z reguły bardzo się troszczą o uczucia tej drugiej strony (szkoda, że ta druga strona nie troszczy się o nasze uczucia). Osobiście najchętniej zastosowałabym patent z Jagną Borynową… A co do samego spotkania i tych prezentów, które mielibyśmy dostać. Swego czasu opowiadano, jak to w Zachęcie pracownicy rokrocznie wybierali w tajnych wyborach najbardziej znienawidzoną, konfliktową osobę, która jeszcze w dodatku donosiła na innych – i potem ta osoba zawsze dostawała największą nagrodę… W końcu, jak już panie opuściły Zachętę, tamtejsi pracownicy pili przez okrągły tydzień…

Ach, kiedyż wreszcie my też będziemy pili… bo to w końcu rymsnie, ale zanim rymsnie, panie dokonają kolejnych redukcji i tym razem – mój drogi czytelniku – może paść na Ciebie albo na mnie… Przestraszyłam Cię? Jestem niedelikatna i nietaktowna – bo o to własnie mi chodziło. Czy zdajesz sobie sprawę, że żaden z naszych dwóch związków Cię nie wybroni? Jeśli pani dyrektor będzie chciała Cię zwolnić, to święty Boże nie pomoże! Pamiętaj, że nasza dyrekcja NIC NIE MUSI, za to bardzo dużo, jeśli nie WSZYSTKO, MOŻE. Czy zdajesz sobie sprawę, że nie jest ważne, w jakim dziale pracujesz i czym się zajmujesz? A może wydaje Ci się, że Twoja praca jest niezbędna dla Muzeum? Nie wyobrażaj sobie, że ci których zwolniono, byli czegoś winni albo bezużyteczni. Dlaczego tak łatwo dajesz sobie wmówić, że muzealnicy zajmują się wyłącznie piciem herbaty? I pamietaj, że tutaj nikogo nie obchodzi, że dla wiekszości z nas Muzeum Narodowe jest całym naszym życiem, że to nie jest zwykła praca, tylko rodzaj misji… Wystarczy popatrzeć na tych wszystkich emerytów wolontariuszy, którzy nadal przychodzą do Muzeum, jak gdyby nigdy nic… I o dziwo, żaden z nich nie wykonuje jakichś abstrakcyjnych zadań zleconych, tylko wszyscy oni nadal wykonują swoje normalne obowiazki, mimo że już NIC NIE MUSZĄ…
Dla tego wszystkiego, mój drogi czytelniku, uważam, że we własnym najlepiej pojętym interesie POWINNIŚMY rozważyć napisanie kolejnego listu do wszystkich świętych – a tymczasem wypić herbatę – albo kawę na wigilii we własnym gronie…

KOnFACELA

11 komentarzy »

  1. Restrukturyzacja a’la morawińska = zwolnienie trzech osób i przyjęcie do pracy Rypsona na trzy etaty.

    Komentarz - autor: Filut — 21/12/2011 @ 15:10 | Odpowiedz

  2. Całe to spotkanie z dyrekcją trwało 15 minut. Kto chce może to nazwać wigilią. Zgodnie z nową świecką tradycją zamiast czytania biblii dyrekcja przeczytała listę nagród, zamiast chonki w kącie stało rusztowanie, a zebrani podzielili się nie opłatkiem a pierniczkami i mandarynkami… Nawet za komuny był opłatek… Na koniec dyrekcja obłudnie obiecała, że nie będzie bęcej zwolnień. Kto chce niech wierzy.

    Komentarz - autor: Anonim — 21/12/2011 @ 14:36 | Odpowiedz

  3. Trzeba było przyjść.
    Czym zajmuje się muzealnik? Piciem herbaty i plotkami. Ach, ploteczki korytarzowe, pokojowe, palarniane. Nic innego z tego blogu nie wynika.

    Komentarz - autor: Anonim — 20/12/2011 @ 14:48 | Odpowiedz

    • Wbrew tego typu opiniom, dość niestety rozpowszechnionym, wiele osób w tej instytucji zajmuje się konkretną robotą i czasem nawet nie ma czasu wypić herbaty…

      Komentarz - autor: Anonim — 20/12/2011 @ 16:35 | Odpowiedz

      • O śniadaniu nie wspomnę. Często kanapki przynoszę z powrotem do domu.

        Komentarz - autor: Anonim — 20/12/2011 @ 18:18

      • Przepracowanie tam tylu lat dało mi ogląd jak jest. Większość utopiłaby innych w łyżce wody za nagrodę, nawet najmarniejszą. Przez ponad 20 przepracowanych tam lat widziałam tą zawiść. Nieszczere uśmiechy i obgadywanie za plecami. Jak widać nic się nie zmieniło. Wstydźcie się.

        Komentarz - autor: Anonim — 20/12/2011 @ 19:01

      • Popieram ostatnią wypowiedź jako emeryt. Muzealnicy z MNW zawsze mieli zbyt duże mniemanie o sobie. Zarówno merytoryczni, jak i Ci tzw. pomocniczy. To, że pracuje tam zbyt wiele osób wie każdy. To, że jest tam gro osób którzy są niepotrzebni (zatrudnieni za Ruszczyca), mnóstwo krewnych i znajomych, całe bandy nierobów, przypisujących cudze zasługi komuś, wie każdy! To, że konserwacja robi prywate w godzinach pracy, wie każdy! To, że wychodzi się odwalić wykład na UW, wie każdy! Wstyd tym co nie przyszli! Ja sam, jako emeryt, jeśli miałbym jak, znalazłbym sie tam. Pogratulował nagród, a przedewszystkim tym co nie bali się ogólnej bojkotującej miernocie powiedzieć STOP!

        Komentarz - autor: Emerytowany — 20/12/2011 @ 20:54

      • Ja byłem na spotkaniu świątecznym. I nie żałuję, bo i czego żałować. Było świątecznie. Dyrekcja złożyła życzenia, przeczytała listę nagrodzonych i już. Było miło. Wbrew temu do czego namawiano – bojkot spotkania – było bardzo dużo osób. Tak trzymać kochani, nie dajmy się zwariować oszołomom. Róbmy to co nam sumienie podpowiada.

        Komentarz - autor: Anonim — 21/12/2011 @ 06:43

  4. I jak po spotkaniu? Jakieś wieści? Ile osób było, kto dostał nagrodę? Kogo Dyrekcja wywyższyła tym razem?

    Komentarz - autor: Anonim — 20/12/2011 @ 14:24 | Odpowiedz

  5. Bardzo czekam na informację – oczywiście już po spotkaniu, ile osób było obecnych. To będzie dobry sprawdzian włazidupstwa

    Komentarz - autor: Anonim — 20/12/2011 @ 10:40 | Odpowiedz

  6. Zgadzam się. Poco nam takie nieszczere uśmiechy i jeszcze bardziej nieszczere życzenia. Czy nie lepiej zostać w dziale w gronie tych zaufanych. Ja tam nie idę. Po takim nieszczerym spotkaniu magia świąt uleci na dobre. Piotrowski choć był nie wierzący to jednak Kazika po opłatek wysłał a tu … pierniki(?). Przy Piotrowskim nikt się nie zastanawiał czy pójść na spotkanie świąteczne czy je zbojkotować. Byliśmy wszyscy. A te panie. Jakimi potworami trzeba być, aby nawet na czas świąt nie zdołać wykrzesać u pracowników ludzkich odruchów. Tfu, niech się wypchają

    Komentarz - autor: Anonim — 20/12/2011 @ 06:33 | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: