M jak Muzeum

12/02/2012

O ryzyku

Filed under: M jak Muzeum — Konfacela @ 19:15
Tags: , , , , , , , , ,

Przez ostatnie kilka dni większość tzw. samodzielnych pracowników naszego Muzeum męczyła się nad tabelkami wprowadzonymi tytułem „regulaminu kontroli zarządczej i modelu zarządzania ryzykiem”. Zarządzenie w tej sprawie wydano w listopadzie ubiegłego roku, ale dopiero teraz przyszło nam się borykać z czyimś paraliżem umysłowym. Jak zawsze w takich przypadkach dzielnie wspomagał nas jasnowłosy chłopiec, który – nie wiadomo właściwie jaką rolę pełni w naszej szacownej instytycji i czyim jest sekretarzam. Moje wątpliwości w tej kwestii są jak najbardziej uzasadnione, skoro pierwsze pytanie, skierowane do kierowników działów brzmi, pozwólcie, że zadam je własnymi słowami, bo tak będzie prościej:
1. Czy kwalifikacje, poziom wiedzy i umiejętności oraz doświadczenie pracowników w Pani/Pana komórce odpowiadają założeniom i wytycznym? No to proszę mi uprzejmie powiedzieć, jak to możliwe, żeby kuratorem (dzialu Numizmatyki) został asystent? (kwalifikacje). Jak to możliwe, żeby kuratorem (działu sztuki Nowoczesnej) został archeolog śródziemnomorski? (kwalifikacje, umiejętności i doświadczenie). Jak to możliwe, żeby kuratorem Królikarni została artystka? A nie historyk sztuki, osobliwie rzeźby? (kwalifikacje, umiejętności i doświadczenie). W pani komórce, pani dyrektor, wyraźnie coś szwankuje. To RYZYKOWNE.
2. No a szkolenia? Jakie szkolenia proponuje pani swoim podwładnym? Taka kierowniczka działu wydawniczego miała i chciała pójść, jak nie na płatne, to na bezpłatne szkolenie do Zachęty… i co? Panie zaczęły się nią przerzucać między sobą jak piłeczką, jak jedna pozwoliła, to druga zabroniła… A historia dziewczyny z biblioteki, której odmówiła pani zgody na szkolenia w godzinach pracy, bodajże raz w miesiącu na jeden dzień? Wysłanie dwóch osób do V&A, w tym jasnowłosego młodzika, to nie wszystko! I w ogóle, czy to nie RYZYKOWNE?
3. O częstotliwości tego, czego nie ma, nie będziemy dyskutować, bo to ABSURDALNE.
4. Teraz wewnętrzne oceny pracowników. Czy ocenia pani swoją sekretarkę, która może i się uczy, i oczywiście, ma prawo do popełniania błędów, ale jakoś powolutku jej to idzie… Sekretarza? No, a swoich zastępców? Wystawia im pani jakieś oceny? Bo pęknę ze śmiechu.
5. A struktura naszej instytucji… Czy to nie RYZYKOWNE, że została napisana pod nieistniejący już układ osobowy, tak że mamy wakat na stanowisku dyrekcji ds. komunikacji, i że została bezmyślnie skopiowana z pani poprzednika, bez jakiejkowiek własnej refleksji, że może nie należało łączyć ze sobą niektórych działów, bo to ABSURDALNE?
6. O zapoznawaniu nas z całym tym bałaganem nie ma co mówić, sieć załatwia wszystko. Nie trzeba się spotykać z nikim, z nikim rozmawiać, bo przecież dyrekcja nic nie musi, wystarczy wysłać albo zlecić komu trzeba wysłanie informacji i gotowe.
7. I jeszcze, nie wiem, gdzie to umieścić, ale czy urządzanie bali walentynkowych na ryzalicie w trakcie remontu nie jest RYZYKOWNE? Jakiego rodzaju jest to ryzyko? Czy określono dokładnie jego granice? Czy umiemy je zdefiniować?

Ja wiem, że spokój panuje w Warszawie, tylko czy to wszystko nie jest trochę RYZYKOWNE?

KOnfaCELA

14 komentarzy »

  1. Przecież tak naprawdę jednoosobowo decyduje o wszystkim mąż w tym związku, czyli S. Ta psychopatka o osobowości obozowego kapo jest dyrektorem od wszystkiego – zauważcie, że tylko ona podejmuje najważniejsze decyzje we wszystkich sprawach, także tych, które nie są w jej zakresie kompetencji. Rządzenie metodą „dziel i rządź” (ulubiona metoda to dawanie poleceń pracownikom, aby pisali donosy na innych – w ten sposób ma się haka na każdego i nikt nie podskoczy – myślę, że teczka z donosami jest całkiem gruba), otaczanie się dworem znajomych i członków ich rodzin, kupowanie wdzięczności poprzez nagradzanie tych, którzy niczym się nie załużyli, a reszta -„ruki po szwam”. Tylko się zastanawiam, czy to wolna Polska, czy głęboki PRL?

    Komentarz - autor: Anonim — 13/02/2012 @ 22:19 | Odpowiedz

  2. Konfacelo! obszary ryzyka zdefiniowałaś poprawnie! Ale zapomniałaś o księgowej – to wyjątkowo duży obszar…

    Komentarz - autor: anty-k — 13/02/2012 @ 09:55 | Odpowiedz

  3. A branie się za remont, na który nie ma kasy, to nie RYZYKO? I robienie go rękami własnych pracowników muzealnych? Przy okazji, zostało równo 3 miesiące,
    ciekawe jak zamierzają zdążyć!

    Komentarz - autor: Anonim — 12/02/2012 @ 21:13 | Odpowiedz

  4. A ja jeszcze wrócę do planu wystaw. Podobno na ostatnim kuratorium, w związku z czyjąś propozycją uczczenia w 1913 roku 150 rocznicy Powstania Styczniowego stosowną wystawą, dyrekcja oznajmiła, że to niemożliwe, bo przecież „mamy napięty plan wystaw” (sic!). Jakich wystaw??? Jaki plan??? Z powodu wypchnięcia na emeryturę Elżbiety Charazińskiej wystawa Gierymskiego przesuwa się o rok, Rothko jest problematyczny, o wystawie masońskiej od dawna już nikt nic nie mówi… Czyli – nie ma NIC. A tu nagle – „napięty plan”! Czy nie są to po prostu początki Alzheimera? Wiele na to wskazuje… I zarazem wiele tłumaczy. To dopiero jest RYZYKO!

    Komentarz - autor: Anonim — 12/02/2012 @ 20:42 | Odpowiedz

  5. Przede wszystkim, czy nie jest ryzykowne zatrudnienie jako dyrektora Muzeum Narodowego pani w wieku emerytalnym,
    która publicznie przyznaje się do tego, że „mózg jej już wysechł”?

    Komentarz - autor: Anonim — 12/02/2012 @ 20:18 | Odpowiedz

  6. Czy to nie ryzykowne, żeby kurator zbiorów sztuki nowoczesnej był jednocześnie vice-dyr ds naukowych i podlegał sam sobie???

    Komentarz - autor: Anonim — 12/02/2012 @ 20:13 | Odpowiedz

  7. Pani Dyrektor, czy to nie jest ryzykowne, żeby dyrektorem ds. zarządzania była POLONISTKA?
    Czy nie jest również ryzykowne zatrudnianie swojej partnerki życiowej, z którą mieszka się wspólnie od kilkunastu lat,
    na stanowisko wice dyrektora?

    Komentarz - autor: Anonim — 12/02/2012 @ 20:11 | Odpowiedz

    • Cholera!! dajcie spokój z tym kto z kim mieszka i z kim sypia. To nie nasza sprawa. Po prostu nie nasza sprawa i już. To, że źle się dzieje w muzeum wiedzą na mieście wszyscy lub prawie wszyscy i nie ma powodów, aby przez takie komentarze zaczęto nas traktować jak zwykłych oszołomów, którym nikt nie dogodzi, bo wszyscy są be…. Mnie przeraża co innego a mianowicie niekompetencja ludzi pracujących w muzeum. Gdzie się podziała nasza Karecka? Czyżby nie przychodziła do pracy, bo Romek jest na zwolnieniu? Dlaczego sekretarka pani Dziechciarz wtrąca się do wszystkiego i instruuje nas merytorycznych jakbyśmy byli idiotami? Dlaczego nie piszemy więcej o wszech obecnym w muzeum mobbingu? O tym powinni się dowiadywać ludzie nie tylko w muzeum, ale i poza nim. O tym, że po raz kolejny jest problem w dziale zamówień publicznych i nic się z tym nie robi. O tym, że zwolniono zaopatrzeniowca pana Krzysztofa, bo ponoć w ramach oszczędności zaopatrzenie w muzeum jest nie potrzebne(sic!) a teraz jego miejsce zajęła muzealna płaczka. To są istotne dla nas sprawy, a nie informacje kto z kim sypia, kto z kim chodzi po korytarzu. Za nasze pieniądze utrzymuje się cały zespół ludzi, którzy na co dzień robią wrażenie zapracowanych i z tym należy walczyć i o tym pisać a nie bzdety o łóżkowych perypetiach dyrektorek.

      Komentarz - autor: Anonim — 14/02/2012 @ 19:52 | Odpowiedz

      • To nie jest kwestia, kto z kim sypia, tylko, ze osoby pozostające w związku nie powinny być dyrektorem i wice, bo to jawny nepotyzm. A czy ze sobą sypiają, czy „tylko” mieszkają – nie ma większego znaczenia i nie to ludzi bulwersuje, tylko jawne lekceważenie ogólnie przyjętych zasad. Gdyby to był związek hetero, to ludzie nie mieliby za złe dyrektorowi/dyrektorce, że sypia ze swoją/swoim wice, ale to, że jego/jej kochanka/kochanek tą/tym wice właśnie jest. I to pomimo oczywistego braku kwalifikacji na to stanowisko (mgr polonistyki!). Więc nie rżnij głupa, Drogi Przedmówco i się nie popisuj, żeś niby taki „otwarty” obyczajowo, bo nie w tym rzecz! I po co ci Karecka? Albo Romek? Maja chyba prawo mieć swoje problemy, choroby itd., jak każdy. Domagasz się pisania o niekompetencji sekretarki (na co zresztą Konfacela właśnie zwróciła uwagę!), a nie przeszkadza ci niekompetencja dyrekcji ani nowych kuratorów? To chyba jest o wiele groźniejsze dla przyszłości MNW niż to, kto jest lub nie jest zaopatrzeniowcem?

        Komentarz - autor: Anonim — 14/02/2012 @ 21:46

      • Ustawa z 16 września 1982 roku o pracownikach urzędów państwowych14 w art. 9 zakazuje małżonkom lub osobom pozostającym w stosunku pokrewieństwa do drugiego stopnia lub powinowactwa pierwszego stopnia zatrudnienie w tym samym urzędzie, jeżeli powstawałby między nimi stosunek służbowej podległości.
        Gdyby panie zalegalizowałyby związek, to nie mogłyby sprawować swych stanowisk, a tak wszyscy łącznie z Panem Ministrem udają, że jest wszystko w porządku. Niestety gołym okiem widać wpływ S. na podejmowanie decyzji przez M.. Dlatego jestem za legalizacją związków partnerskich.

        Komentarz - autor: Anonim — 14/02/2012 @ 23:01

      • Chodziło właśnie o to, o czym mowa w ustawie o urzędach, nic mnie nie obchodzi, czy ze sobą sypią, czy nie,
        ale nie powinny być w stosunku służbowej zależności!!!

        Komentarz - autor: Anonim — 14/02/2012 @ 23:11

      • Pan zaopatrzeniowiec będzie obsługiwał słynny SKANER.
        A sekretarka księgowej naprawdę przegina.

        Komentarz - autor: Anonim — 15/02/2012 @ 00:54

      • Nie jestem otwarty obyczajowo i się nie popisuję. Choć faktycznie gów… mnie obchodzi kto z kim sypia. Chodziło mi o to, że ludzie na stanowiskach muzealnych, którzy tworzą naszą kadrę są dobierani wg systemu, którego nie pojmuję i takimi miernotami się dyrekcja otacza. To są ludzie reprezentujący MNW. Ważne jest, aby w tym wszystkim pisać też o ruchach kadrowych lub o przymykaniu oczu na błazenadę lizusów. Dla mnie i mojego działu jest istotne kto będzie robił zaopatrzenie – jak do tej pory był to sprawdzony, zaufany pracownik – a teraz!!?? Nie oszukujmy się ta kobieta znowu będzie zalewać się łzami z chęci wzbudzenia litości za swoje niekompetencje, jak robiła to przez ostatnie miesiące. A z Karecką – tak jest istotne dlaczego jej nie ma, bo ona zajmowała się większością spraw dotyczących naszego działu a odkąd Romek jest na chorobie to i ona przestała przychodzić do pracy i doopa nie ma Romka nie ma załatwionych spraw. A przecież wiemy, że bez podpisu Kareckiej ….(sic!) Jak to jest, że sztucznie stworzone stanowisko bruździ w tak istotnym dziale jakim są inwentarze. Co do sekretarki ..błagam. Sekretariat jest pigułką i kwintesencją muzeum. To tam przychodzą interesanci i tam jest ich pierwsze zderzenie z muzeum. I faktycznie w tym przypadku zderzenie z murem, bo cóż pani Krysia – w nieodłącznych czerwonych koralikach – gadająca te bzdury; wygłaszająca przy gościach swoje zachwiane opinie – czy jest to osoba kompetentna a przecież jest osobą, która reprezentuje również i mnie – a ja nie chcę aby ktoś taki mnie reprezentował. Nie pozwalam na to, bo mi to ubliża. A dział zamówień publicznych. Były kiedyś trzy panie i świetnie sobie radzono. Nie było spraw nie załatwionych i pretensji od firm z zewnątrz Jak zwolniono jedną, bo ponoć była be, to dział ma same kłopoty. Może zwolniono nie tę, którą powinno się zwolnić a kolejny raz zostawiono lizusów. I w tym wszystkim człowiek się dowiaduje, że ci właśnie ludzie dostają nagrody za swoją „pracę”!. Źle się dzieje w muzeum. Bardzo źle.

        Komentarz - autor: Anonim — 15/02/2012 @ 04:48

      • Szanowny Kolego,
        Piszesz o objawach choroby, a nie zastanawiasz się nad jej przyczynami:

        1. „ludzie na stanowiskach muzealnych, którzy tworzą naszą kadrę są dobierani wg systemu, którego nie pojmuję i takimi miernotami się dyrekcja otacza”
        Pytanie 1: Kto podejmuje decyzje kadrowe?
        Odp.: Pani S.
        Pytanie 2: Dlaczego tak się dzieje?
        Odp.: Po pierwsze – osoby pewne swej wartości i kompetencji nie będą się godzić się z niekompetentnymi poleceniami dyrekcji, a co gorsza może wyjść na jaw, że mają rację i autorytet dyrekcji ucierpi. Miernota nie podskoczy, bo jej poziom niekompetencji jest zwykle wyższy niż niekompetencja dyrekcji.
        Po drugie – miernota będzie dozgonnie wdzięczna za wywyższenie i będzie stała murem za dobroczyńcą, gdyż wie, że tylko od łaski tego dobroczyńcy zależy.
        Po trzecie – nie jest to przypadek, tylko świadome działanie S. Wystarczy popatrzeć wstecz i zastanowić się, kto i dlaczego został lub będzie zwolniony i kogo wzięto na miejsce zwolnionych. Należy wrócić tu do pierwszego pytania – Kto podejmuje decyzje kadrowe?

        Warto też tu wspomnieć o innym mechanizmie, który jest widoczny w MNW – zwalnianie pracowników „starych –poprzedniej dyrekcji” i przyjmowanie na ich miejsce swoich lub poleconych. Zaczęło się od Królikarni, ostatnio przyjęto żonę znajomego dyrektora. Tu chodzi o zasadę „ja ci coś załatwię, to ty mi w przyszłości też coś załatwisz”, a posady budżetowe są tu towarem wymiennym (za który płaci podatnik).

        2.„Dla mnie i mojego działu jest istotne kto będzie robił zaopatrzenie”
        Stwierdzenie oczywiście słuszne, tylko czy ta pani, którą wstawiono na miejsce, do którego nie pasuje, za to odpowiada? Znów wracamy do pierwszego pytania – Kto podejmuje decyzje kadrowe?
        Jeżeli masz zastrzeżenia do pracy zaopatrzenia spróbuj przedstawić problem Pani Dyrektor Naczelnej. Gwarantuję, że na spotkanie przyjdzie S., która zmiesza cię z błotem,oraz że M. się nawet nie odezwie. O problemie prawdopodobnie nawet nie będziesz miał możliwości opowiedzieć.

        3. „ci właśnie ludzie dostają nagrody za swoją “pracę”!”
        Zgadzam się w zupełności, lecz chciałem ci uświadomić, że jest to działanie w pełni przemyślane. Chodzi o uświadomienie wszystkim, że nagroda nie zależy od wyników, tylko od arbitralnej decyzji dobroczyńcy. Poza świetnie wspomaga ono zasadę „dziel i rządź” – ludzie skłóceni nie są zdolni do wspólnego działania. I znów pytanie – kto podejmuje decyzje o nagrodach ?

        Zastanawiając się nad powyższym, zauważysz, że wszystkie sprawy zbiegają się w jednym punkcie – kto podejmuje decyzje? I dlatego nie jest obojętne, czy są to decyzje praktycznie jednoosobowe, czy jest arbiter w razie konfliktu, czy jak słusznie zauważyłeś stajemy przed murem. I stąd się bierze zakaz sprawowania zależnych stanowisk przez osoby bliskie, gdyż inaczej instytucja staje się prywatnym folwarkiem.

        Postawiłem diagnozę (wprawdzie niepełną, bo o wielu jeszcze elementach można by mówić) – jeżeli się z nią nie zgadzasz –to przedstaw swoje racje. Jeżeli masz wątpliwości i znasz kogoś z Zachęty, to radzę zapytać a na pewno wiele się dowiesz o metodach rozprawiania się przez panią S. z osobami, które się jej naraziły.

        Teraz należałoby się zastanowić – jak tę sytuację możemy WSPÓLNIE zmienić? I to pytanie jest najważniejsze.

        Komentarz - autor: Anonim — 15/02/2012 @ 13:21


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: