M jak Muzeum

02/07/2012

Młodzi, frekwencja i recepcja

Jak to się stało, że się paniom tak ładnie udało, kontynynuacja. „Stawianie na młodych” z pozoru brzmi świetnie, ale popytajcie młodych (oprócz tych wywyższonych), czy dostali jakąś dodatkową szansę? Nie mówiąc o tym, że niektórym żadne szanse nie są w stanie pomóc. Oto sekretarz naszego naukawego dyrektora pojechał na stypendium do V&A i nic mu to nie pomogło, przaecież ten biedak nie poradził sobie nawet z zestawieniem raportu rocznego, a nie jest to w końcu specjalnie skomplikowana praca. O sekretarce pani dyrektor też mam wyrobione zdanie, powiem tylko że za czasów Ruszczyca, kiedy nikt nie bawił się w żadną „dyscyplinę”, nie było mowy o tym, żeby nie było nikogo w sekretariacie… Komentując całą tę sprawę z młodymi, nie mogę się oprzeć porównaniu z chińską rewolucją kulturalną. Tam również młodzi Chińczycy, z uczniami podstawówek włącznie, byli wzywani do buntu przeciwko nauczycielom. Było to o tyle szokujące, że nauczyciel w Chinach był zawsze niekwestionowanym autorytetem. U nas takim autorytetem był zawsze kurator. Nie powiem, kuratorzy byli i są różni, nie zmienia to faktu, że to co się dzieje, jest wbrew naturze.
Teraz na inny temat, a mianowicie frekwencji i recepcji. Frekwencja, jak wszyscy wiedzą, jest kluczowa przy przyznawaniu jakichkolwiek pieniedzy z budżetu. Frekwencję liczy się na podstawie biletów, tymczasem w Muzeum w dni bezpłatne nie wydaje się bezpłatnych biletów. Co znacza, że w sprawozdaniu dla ministerstwa, w rubryce frekwencja, pojawią się liczby wyssane z palca.
Dalej, co mówią ludzie, którzy przychodzą do Muzeum? O nowej ekspozycji malarstwa polskiego utarła się opinia, że jest to samo co było, tylko bardziej siermiężnie. W przeciwieństwie do kolegów po fachu zwiedzający nie dostrzegają chaosu (nie mówiąc o Renoirze), no i niektórym stałym bywalcom brakuje niektórych obrazów.  Co do galerii nowożytnej, to o ile zwiedzający tego nie wiedzą, o tyle koledzy po fachu (ci niemłodzi) pamiętają, że nie jest to nowość wymyślona przez obecnego kuratora. Piszę o tym, bo trochę mnie niepokoją zakusy naszego kolegi na kolejne galerie, nie zdziwię się, jak się okaże, że jest autorem koncepcji galerii średniowiecznej, być może także autorem innych galerii, np. galerii starożytnej albo współczesnej?!

KONfaceLA

7 komentarzy »

  1. Ojojoj, zacznijmy więc:
    „Kochani, ja rozumiem, że w ramach ratowania wizerunku naszej pięknej instytucji niektórzy z Was dostali polecenie służbowe, żeby dawać odpór Konfaceli”
    Naprawdę w to wierzysz?
    „Czy wszyscy członkowie Komitetu Honorowego Obchodów Jubileuszu w ogóle wiedzą, że wystepują w tym Komitecie? Czy komuś w naszym dziele Promoncji przyszło do głowy, że należało przynajmniej napisać do nich w tej sprawie?”
    Przypomina mi się nasz śp. premier Lepper „Czy prawdą jest…”
    Zapewne na listę Komitetu wprowadzane były osoby bez jakiegokolwiek powiadomienia. Głupota twa.
    „za Ruszczyca i Folgi Muzeum przeszło prawdziwe reformy i stało się nowoczesną placówką muzealną”
    Nowoczesną? Reformy przy zatrudnianiu każdego z rodzin pracowników?
    itd. itp. tych kwiatków jest więcej, ale nawet w muzeum już wszyscy się z Ciebie śmieją. I dobrze.

    Komentarz - autor: konfacel — 07/07/2012 @ 13:23 | Odpowiedz

    • „Obecnie w mnw nie ma przypadków zatrudniania członków rodzin pracowników oraz partnerów życiowych”. sfrustrowany Anonimie podpiszesz się pod tym zdaniem?

      Komentarz - autor: samotny — 08/07/2012 @ 01:23 | Odpowiedz

  2. No to mamy tzw. twardy dowód demencji dyrekcji. Kazała kadrowej poprosić mailem „2all” o pomoc w szukaniu m.in. Rottermunda, Poprzęckiej, Porębskiego i sióstr Ruszczycówien. Zapomniała bidulka składu Rady Powierniczej, tego, jak się nazywa koleżanka ze studiów, profesor, któremu niedawno wyprawiła jubileusz w MNW oraz że była przełożoną jednej z ciotek Ferdynanda (jego zresztą też!). Brawo!

    Komentarz - autor: zmartwiony — 03/07/2012 @ 23:15 | Odpowiedz

  3. w poprzednim wpisie Anonim stanął w obronie młodych, wywyższonych, cytuję;” Działy kierowane przez młode osoby funkcjonują sprawnie, w końcu jest porządek, każdy wie co ma zrobić. Nie ma dworów.” naprawdę nie ma dworów? i do tego w końcu jest porządek – to znaczy że starsi pracownicy musieli odejść bo robili bałagan? a reszta nie wiedziała co robić? czy może musieli odejść bo nie akceptowali usłużnie nowych pań dyrektorek ? jak to w końcu z tych wiekiem emerytalnym? bo nie wszyscy, którzy osiągnęli ten wiek musieli odejść – nie mówię o obydwu paniach dyrektorkach powyżej emerytalnego zresztą – ale pani Benesz z działu powalającego na kolana malarstwa obcego, paniusia z wydawniczego, o Anuszewskim nie wspomnę. To albo jest sprawiedliwy porządek albo są układy. Drogi Anonimie, napewno należysz do grona wywyższonych – taki teraz podział w muzeum – albo jest się wywyższonym albo trzeba się bać. I jeszcze a propos dziewoi z sekretariatu ,dość często jej postać gości w tym blogu, ja tylko powtórzę; jest niekompetentna i niezbyt rezolutna, ale ktoś już kiedys pisał że one nadobne(?) dziewczę „z dworu księgowej” (to jednak są dwory?) , a podobno dawno temu, za Lorentza jeszcze, to w jego sekretariacie były panie po historii sztuki, a u Michałowskiego po archeologii, a po to tam były bo miały świadomość na czym polega praca ich kolegów w innych muzealnych działach.

    Komentarz - autor: stary łup — 03/07/2012 @ 20:03 | Odpowiedz

    • Łupie Stary!😉

      Czy jestem wywyższony? Nie. No ale musiałbyś uwierzyć mi na słowo. Nie musisz. Ja po prostu staram się robić swoje. To „swoje” mam określone w moim zakresie obowiązków i dookreślone w planach które układam na każdy kolejny rok. Co roku jestem rozliczany.

      Jest wielu pracowników, którzy mają problemy z realizowaniem swoich obowiązków. Żeby to stwierdzić wystarczy zobaczyć do czego się zobowiązali w planach sporządzonych na początku roku i porównać z tym czego dokonali podsumowując ich pracę pod koniec roku. Cóż mam poradzić, że problemy (i to eufemizm) z tym mają akurat osoby ode mnie starsze… Zawsze jest coś ważniejszego do zrobienia. Jednak prywatne sprawy nie powinny być priorytetem w miejscu pracy. bo to jest demoralizujące. Ale podkreślam, to tylko moje prywatne spostrzeżenia i nie dotyczą wszystkich pracowników MNW.

      Dwory – są. Tylko zwróć uwagę, Łupie, że Twoje przykłady dotyczą działów kierowanych przez „starych”. „Młodzi” na prawdę nie opanowali muzeum.

      Zgadzam się, że kwestia odejścia na emeryturę nie dotyczyła wszystkich w równym stopniu. Też chciałbym, żeby było sprawiedliwie. I wcale nie uważam, że zmuszanie do przejścia na emeryturę jest dobre. Wręcz przeciwnie. Wiele osób, które zostało zmuszonych do odejścia, mogłoby zrobić jeszcze dla muzeum wspaniałe rzeczy.

      To co mnie irytuje, z czym się nie zgadzam, to podziały, które są tworzone tutaj, na tym blogu. I nie tylko, bo w „realu” również. Starzy, młodzi – to jeden z nich. Czy nie moglibyśmy oceniać siebie nawzajem na podstawie pracy, którą wykonujemy? Czy tak nie byłoby najsprawiedliwiej? Matuzalemem muzealnictwa nie jestem, ale świeżynką też bym siebie nie określił. Porządni pracownicy są w każdej grupie wiekowej. Jestem za konstruktywną krytyką. Oceniajmy siebie nawzajem, ale nie stawiajmy innych na straconej pozycji stosując określenia typu „panieneczka”. Moje sformułowanie, że siebie sam zacytuję „niedopuszczalne byłoby mówienie o starych łupach, które się stołków trzymają i nic nie robią tylko narzekają” jest chyba jednoznaczne. Nie mówmy o panieneczkach i nie mówmy o starych łupach. Miejmy do siebie nawzajem szacunek.

      Łupie, zgadzam się, młodość nie jest lekarstwem na wszystkie problemy w muzeum. Jednak śmiem twierdzić, że tam, gdzie młode zastąpiło stare, nie wyszło to na złe nikomu. Co najwyżej uderzyło w dzwon niespełnionych ambicji tego i owej. Powiem więcej – tak zwana „sztafeta pokoleń” jest jak najbardziej zgodna z naturą. Śmiem również twierdzić że są znacznie bardziej gorszące/demoralizujące rzeczy niż młoda osoba na kierowniczym (mniej lub bardziej)stanowisku.

      Komentarz - autor: Anonim — 04/07/2012 @ 22:37 | Odpowiedz

  4. W temacie „co mówią ludzie, którzy przychodzą do Muzeum” polecam lekturę księgi pamiątkowej dla widzów.
    Ciekawe, czy ktoś z Dyrekcji miał to w ręku. Ludziom się nie podoba! Wiadomo, że są tacy, którzy w takich księgach zawsze wypisują bluzgi, ale tutaj można poczytać całkiem konkretne zarzuty.

    Komentarz - autor: muzealny bywalec — 02/07/2012 @ 21:44 | Odpowiedz

    • Fantastyczna lektura wiecznie sfrustrowanych.

      Komentarz - autor: Anonim — 07/07/2012 @ 13:10 | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: