M jak Muzeum

30/09/2012

IDŹ NA WYBORY!

Filed under: M jak Muzeum — Konfacela @ 21:15

Zacznijmy od poprzedniego niedokończonego wątku, dotyczącego pobieranych przez nas opłat. Nasza dyrekcja pobiera opłaty od innych muzeów za przygotowanie obiektów do wypożyczenia, mimo że przygotowujący je pracownicy robią to w ramach obowiązków służbowych. Co najdziwniejsze wszystkie te opłaty z reguły nie pokrywają żadnych trwałych inwestycji typu nowe ramy, tylko zależą od wielkości obiektu (sic!). Nie mówiąc o tym, że budżet państwa płaci za tę samą czynność przygotowania obiektów dwukrotnie – raz w ramach pensji wypłacanej naszemu pracownikowi i drugi raz w ramach opłaty ponoszonej przez wypożyczającego – przecież to drugie muzeum jest tak samo jak my na utrzymaniu podatnika!  Osobiście uważam, że jest to niezgodne z prawem, ponieważ na całym świecie muzea publiczne nie pobierają opłat za wypożyczenie swoich obiektów. Powtórzę: nie płaci się za wystawianie dokumentów, ani za opinie konserwatorskie, bo to nasz obiekt „ma w domu” czyli wykonują to pracownicy w ramach etatu, ale płaci się ekstra za nową ramę, kuriera i ubezpieczenie. Tyle.

Teraz o jutrzejszych wyborach do rady pracowników. Pamiętam, jak została uwalona poprzednia rada, ciekawe, co też jutro stanie na przeszkodzie… Dobrze by było, żeby nasze drugie związki w końcu załapały, że okres ochronny dla administracji się skończył i nic im nie pomoże torpedowanie różnych skądinąd cennych inicjatyw naszej Solidarności… Poza tym… jestem przekonana, że nasze panie w głębi duszy liczą na to, że nie będzie wymaganej frekwencji i problem sam upadnie. 407 osób! Ile z nas żyje z kocem na głowie, coś tam cicho dłubiąc w kątku, byle tylko cicho, cicho sza, teraz już wszystko będzie dobrze, tylko cicho! Wszystko jedno. Te wybory to zawsze to jakaś szansa, niewielka, ale zawsze. Dlatego: LUDZIE, IDŹCIE NA WYBORY!

KonfaCEla

Reklamy

24/09/2012

Poczta Konfaceli

Zacznijmy od Bitwy – pamiętam jak na samym poczatku obecna dyrekcja wypytywała z pogardą i niesmakiem, jak mogliśmy się zgodzić na wypożyczenie Bitwy dokądkolwiek, tak jakby Piotrowski nie prowadził z nami otwartej wojny w tej sprawie… Obecnie pani dyrektor zbiera tam, gdzie nie posiała, chwaląc się jak to pięknie zakonserwowaliśmy nasz skarb narodowy. Nie czepiałabym się, gdyby nie ta straszliwa rama…
Teraz poczta. Osobiście odebrałam podczepiony do poprzedniego postu list przewodniczącej naszego związku jako ekskuzę – że była zajęta, że przeprowadzka, pakowanie wszystkich tych dzbanków i filiżanków i dlatego nie miała czasu na sprawy związkowe.  Osobiście jestem zdania, że większa ilość czasu niczego nie zmieni, ale cóż…
Idźmy dalej. Ograniczenie władzy kuratorów stało się faktem, z którym nikt nie próbował walczyć, bo się wszyscy bali, poza tym część naszych kolegów została świeżo mianowana, co oznacza że urodzili się klatce jak ten czyżyk u Krasickiego i nie wiedzą, jak wyglądają normalne stosunki między kuratorami i dyrekcją. Zupełnie tego nie rozumiem. Przecież teraz kurator nie decyduje o żadnych wypożyczeniach ani kwerendach, więc o co ta cała awantura? W ogóle o niczym nie decyduje, włącznie z duperelami, bo tym zajmuje się dyrekcja. Nic jednak nie zmienia faktu, że nasi kuratorzy są wysokiej klasy specjalistami i tutaj dochodzimy do ściany. Pani dyrektor może nami pomiatać  przy każdej nadarzającej się okazji w naszych własnych czterech ścianach czyli w Muzeum, ale na zewnątrz nasi pracownicy są otaczani zasłużonym szacunkiem i uznaniem.
Wyjaśnijmy sobie jeszcze jedno. Nie mam nic przeciwko wyjazdom naszego nowego kuratora sztuki starożytnej na Krym, bo po pierwsze on coś tam z tej ziemi jednak wygrzebuje, a po drugie wyobrażam sobie, jak cały dział oddycha z ulgą, kiedy go nie ma…
I żeby zmienić epokę… jak już kiedyś napisałam, dział sztuki nowoczesnej był tym, który poniósł największe straty podczas tzw. reform w zimą zeszłego roku, poza tym sprawdziłam, Muzeum posiada tylko jedną Łempicką, kto miał o niej pisać, jak nie ówczesny kurator? Czy nasz nowy kurator sztuki starożytnej chciałby, żeby ktoś inny pisał o jego stelach znad Bosforu? A co do strony internetowej dawnego gabinetu grafiki współczesnej, to jak pamiętam, jego kurator była autorką dawnej strony internetowej, jak patrzę na tę obecną, to mnie skręca, że coś takiego reprezentuje Muzeum na zewnątrz…
Trochę późno się zrobiło, więc o opłatach będzie następnym razem.

KonFACEla

18/09/2012

Kolejny odcinek muzealnego pitawalu

Ostatnie zebranie naszego związku nie przyniosło żadnych sensacyjnych wiadomości – tak jak podejrzewałam nasz niezależny i samorzadny związek nie wybronił nikogo, za to zaopatrzył wszystkie zwolnione osoby w pismo na nową drogę życia. Takie pismo można pokazać w sądzie, ale poza tym jego skuteczność niewiele różni się od przysłowiowego kadzidła serwowanego umarłym… Poza tym dowiedzieliśmy się, że nasza dyrekcja nie zdołała się spotkać z NSZZ Solidarność (Nadzwyczaj (z) Siebie Zadowolonym Związkiem)… od marca? Nasza dyrekcja ma czas na babskie pogaduchy o koralach z filcu i obcasach (wysokich), o przepisach na suflety z mozarellą (nie mówiąc o zapiekance z brokułów w pysznym kremowym sosie), nie mówiąc o dalekich podróżach, z których nic nie wynika – dlatego nie ma się co łudzić, że nasze panie będą chciały się z spotykać z tak kłopotliwym ciałem, jakim są związki zawodowe.
Co do kolejnej sprawy sądowej to w poniedziałek od samego rana wróbelki ćwierkały, że nasze panie usiłowały zawrzeć ugodę z kolejną powódką (byłą kierowniczką działu wydawniczego), ale bez efektu. Dodatkowo sąd ze zdziwieniem skonstatował, że zamiast pozwanej dyrekcji naczelnej pojawiła się niepozwana dyrekcja zastępcza (jak opakowanie zastępcze). I zażądał obecności tej pierwszej na następnej rozprawie. To niby drobiazg, ale większość z nas nie zdaje sobie sprawy, jak te panie same siebie postrzegają – dyrekcja naczelna uważa się za miłą i ciepłą, bezpretensjonalną osobę, a jej zastępczyni uważa, że jest surowa, ale sprawiedliwa – stąd wszelkie pretensje pod swoim adresem traktują jako osobistą przykrość i obrazę. Dlatego mam nadzieję, że dyrekcja naczelna zostanie zmuszona do pojawienia się w sądzie – z różnych względów dobrze jej to zrobi.
I jeszcze jedno, jeśli chodzi o sprawy sądowe – na powyższym zebraniu Solidarności dowiedziałam się ze zdumieniem, że w sprawie zwolnionej kurator sztuki nowoczesnej to nasza dyrekcja powołała na świadka zdegradowaną kurator grafiki współczesnej, chcąc pogrążyć tę pierwszą rękami koleżanki, pokazując swoją niby-szlachetność…  Jakie to perfidne. I podłe.

KonfaCela

13/09/2012

Niezależny i samorządny

Filed under: M jak Muzeum — Konfacela @ 07:44

Nie mogę się doczekać dzisiejszego zebrania Solidarności. Nie mam jakichś specjalnych złudzeń, po pierwsze dlatego, że jak do tej pory nasz bezcenny związek nikogo nie wybronił, a jeśli kogoś wybronił, to proszę o sprostowanie. Wszystko działało w oparciu o zasadę, że pani dyrektor robi co chce, związek jest o tym informowany i może protestować, czy też raczej pokornie prosić, a pani dyrektor nie musi tego uwzględniać i nie uwzględnia. Pamiętam takie zebranie, na którym dowiedzielismy się, że pani dyrektor nie odpowiedziała na nasz list, bo to była prośba, a na prośby nie trzeba odpowiadać.
Po drugie, nie mam specjalnych złudzeń po tym, jak obserwowałam jedną z członkiń naszego związku szepczącą na uszko pani dyrektor, żeby się nie przejmowała… Nie mam pojęcia, czym nasza biedna dyrekcja miałaby się przejmować, ale ja wolałabym, żeby Solidarność martwiła się, czym JA się przejmuję, bo związki zawodowe mają bronić MOICH interesów, a nie dyrekcji.
Po trzecie, nie mam specjalnych zludzeń, bo zdaję sobie sprawę, że mamy naturalnego przeciwnika w postaci drugich związków. Dziwi mnie tylko, jak to się stało, że do naszej administracji ciągle nie dotarło, że po latach prosperity nikt nie będzie ich faworyzował, bo nasza zastępniczka potrzebuje swoich ludzi w administracji, bo za ich pomocą robi kolejne remonty.
Podobno na zebraniu będziemy dyskutowali na temat rady pracowników, ciekawe, co z tego wyniknie. Uwalenie poprzedniej rady, jak pamiętam,  też zawdzięczamy drugim związkom, zobaczymy, co wymyślą tym razem?

KONfaceLa

07/09/2012

Przygoda w sądzie

Nigdy nie podejrzewałam naszej pani dyrektor o podobne zdolności. Toż to można się wynajmować za pieniądze jako maskotka! Nasza pani dyrektor odwiedziła wykopaliska na Krymie, przynosząc szczęście naszym archeologom, którzy do tej pory bezskutecznie gmerali w ziemi… Jak powiedział mój ulubiony kurator sztuki starożytnej wraz z pojawienim się dyrekcji krzemienne noże i monety zaczęły same wyskakiwać z ziemi, taki blask bił od naszej nieocenionej zwierzchniczki… Jeśli dobrze pamiętam, coś podobnego było z Kim Dzong Ilem, który bodajże wydzielał z siebie naturalny zapach róż… Jaka szkoda, że tego blasku, ani zapachu nie wystarcza dla wszystkich pracowników tej instytucji, tylko dla wybranych! Zawsze mnie zdumiewały takie opowieści, w których pani dyrektor występowała jako ciepła, życzliwa i dowcipna pani dyrektor… dla wybranych. (Podobnie mówią o prezesie partii opozycyjnej – podobno w towarzystwie swoich prezes jest rozluźniony, dowcipny i inteligentny. Problemy zaczynają się na mównicy).

Z innych spraw, w zeszłym tygodniu odbyła się kolejna sprawa sądowa zwolnionej kurator sztuki nowoczesnej. Jak już kiedyś pisałam cała ta reforma najboleśniej uderzyła w nowocześników – niezależnie od tego, że spowodowała wchłonięcie dwóch naszych sztandarowych działów czyli Faras i średniowiecza. Jak mówią, jednym ze świadków na sprawie był nasz naukawy dyrektor, który zrobił z siebie w sądzie konkursowego… powiedzmy, że wyglądało na to, że ma coś z głową, łagodnie mówiąc. Ilekroć go mijam na korytarzu mam wrażenie, że coś mu umyka – tak jakby nie do końca ograniał naszą skomplikowaną rzeczywistość. Coś mu się nie zgadza w dodawaniu. Jak mówią, w sądzie biedak nie był w stanie określić kim jest i od kiedy, jakie ma wykształcenie, co robi w Muzeum i co zamierza robić dalej. Jego wystąpienie spotkało się z nieprzychylnym przyjęciem ze strony naszej dyrekcji zastępczej, w co chętnie wierzę. Jesli dobrze rozumiem, ten człowiek ma robić kolejną galerię, która ma się otworzyć w grudniu. Miejmy nadzieję, że panie dyrektorki nie wyrzucą go do tej pory…

KonFAcela

Blog na WordPress.com.