M jak Muzeum

24/11/2012

O współodpowiedzialności

Nic na to nie poradzę, że różne obrzydliwe zachowania obu tych pań mnie oburzają. Mam na myśli te wszystkie pertraktacje naszych znakomitych związków zawodowych (czy rada pracowników nie powinna wziąć w tym udziału?) w sprawie nagród i awansów. Z kim nie rozmawiam, dowiaduję się, że odpis na nagrody i awanse będzie zmniejszony, ponieważ Muzeum musi zapłacić odszkodowanie w przegranej sprawie sądowej. Ja rozumiem, że strach miesza ludziom rozum, to nic nowego, ale to dyrekcja nawarzyła sobie piwa, zwalniając różne osoby, a te osoby pozwały Muzeum i wygrały albo się ugodziły – a nie są to odszkodowania rzędu dyrektorskiej pensji i nie wynoszą dwóch tysięcy złotych!
Nie czuję się współodpowiedzialna za różne brzydkie posunięcia naszej dyrekcji. Osobliwie za wyrzucanie z pracy osób, które się paniom naraziły, patrz była kierowniczka działu wydawniczego. Nie mówiąc o tym, że historia obecnej kierowniczki tegoż działu, skądinąd małżonki dyrektora zaprzyjaźnionego muzeum, powinna zostać zatytułowana „Mój rower”… i może pora z niego zsiąść? Wracając do meritum, nie wierzę w żadne uzasadnienia tych zwolnień – ani finansowe, ani organizacyjne. Nie wierzę w żadne oszczędności, które Muzeum miałoby poczynić dzięki temu. To odszkodowanie jest najlepszym tego dowodem. I tylko nie mówcie, że przecież nie było wiadomo, jak się sprawa zakończy. Było wiadomo. We wrześniu pisałam, że nasze panie próbowały zawrzeć ugodę, ale ich propozycja była żenująco niska. A teraz – jak już zapłaciły i to znacznie wyższą kwotę – usiłują nas obciążyć konsekwencjami swoich wstrętnych postępków.
Poza tym jakie oszczędności, skoro przyjęto kilkanaście nowych osób, w tym naszego dyrektora naukawego, który jak ptaszki ćwierkają, pracuje w tej instytucji na półtorej etatu, będąc całym dyrektorem naukawym i półkuratorem i ku mojemu zdumieniu za te swoje pół etatu kuratora dostaje całe pięć tysięcy, czy są wśród nas kuratorzy, którzy zarabiają dziesięć tysięcy? Może konserwatorzy pamiętają, że kwasy „awe” (siarkawy, azotawy), w przeciwieństwie do zwykłych „owych” (siarkowy, azotowy), są słabe i nietrwałe, oby ta naukawa chemiczna metafora zmieniła się w przepowiednię, ostatnio obserwowałam naszego naukawego, jak się szarpał z jakąś zdumiewającą współczesną  sztuką kulistą (jak piorun kulisty), która utknęła w drzwiach wejściowych… Rozumiem, że po latach obijania się u nas w Zachęcie naszej pani różne tego rodzaju kuliste instalacje wydają się czymś przepięknym, ale u nas w Muzeum jedna wystawa sztuki średniowiecznej, niestety kompletnie zignorowana przez media, wiosny nie czyni…

KOnfacela

19/11/2012

Mniej niż zero-o!

Podziękowania złożone przez komisarza (komisarkę czy też komisarki) wystawy Ars Jagiellonica skłoniły mnie do refleksji nad nową struktura naszego Muzeum. Co się stało z działem promocji, czy on teraz się nazywa działem komunikacji i z kim to się komunikuje, skoro poza wtorkiem – kiedy ekspozycje stałe można zwiedzać za darmo – Muzeum świeci pustkami? Swego czasu nasze Muzeum ogłosiło, że szuka pracownika do działu promocji (czyli dokąd właściwie?) i podobno zgłosiło się ponad 400 osób, co nasza dyrekcja powtarzała z lubością, sądzac, że jeszcze bardziej pogłębi w ten sposób atmosferę strachu wśród pracowników. Czyli jak się ci się nie podoba, to fora ze dwora, na twoje miejsce czeka kilkaset osób w kolejce! Nieraz jak rozmawiam z różnymi ludźmi, zapewniają mnie, że bez ich pracy – bez ich opisów mumii i fresków, tkanin lyońskich, kobierców modlitewnych, portretów fajumskich, ołtarzyków średniowiecznych z kości słoniowej Muzeum przestanie istnieć. Kochani, to Wam się tylko tak wydaje. Są tacy, to nie żart, dla których jesteś wart mniej niż zero-o, mniej niż zero-o-o-o-o-o! Jeśli nadal uważasz, że twoja praca jest ważna, pozbądź się tego przekonania. Do części z nas jeszcze nie dotarło, że naszym paniom nie chodzi o to, żeby coś robić, wymyślać i wystawć ponad poziomy, bo to jest kłopot. Dlatego kolejne kuratoria obracają się wokół głupstw i głupstewek, ludzie są gonieni do wpisywania do mony i cicho, ma być cicho-o-o-o-o!
A jeśli już mowa o kuratorach, to dzieci i ryby, nie mówiąc o kuratorach głosu nie mają. Czy kolegium kuratorów pozwoli się ugotować jak ta żaba… Pewnie tak. Pewnego pięknego dnia się okaże, że w nowym schemacie dostosowanym do nowej ustawy nie ma kolegium kuratorów, albo że nie wolno im się spotykać gdzie indziej jak tylko na dywaniku u dyrekcji. O-o-o-o!

KoNFacela

13/11/2012

O działalności na rzecz ochrony zdrowia

Jak widać, wszystkie te straszne (utlenione) staruszki pod koniec kariery dostają order za zasługi.  Patrz dyrektorka krakowskiego Muzeum Narodowego, ale ta chociaż wygląda mimo wieku i co tu dużo mówić, ma zdecydowanie lepszego fryzjera… Ja mam jedną prostą obserwację: gdzie są gratulacje od pracowników? Nie mówię o życzeniach od dworu, tylko o takich zwykłych życzeniach mailem, jak to u nas, podawanych do wiadomości 2all, że  ludzie się cieszą, że są dumni i tak dalej?…
Nie mówiąc o tym, że na oficjalnej stronie prezydenta naszego pięknego kraju – to oczywiście pomyłka, ale wybitnie freudowska – nasza pani dyrektor została uhonorowana za „za osiągnięcia w działalności na rzecz ochrony zdrowia”. No więc jeśli już, to na rzecz psucia innym zdrowia i niszczenia wszystkiego, co wylatuje ponad poziomy.
Powiem jeszcze, że wiążę pewne nadzieje z tym orderem. Nasza pani dyrektor nigdy, od kiedy ją znam, a znam długo , nie potrafiła się cieszyć z żadnych swoich osiągnięć. Zawsze była niezadowolona, nawet z tego, co jej w życiu  wychodziło. Ta ułomność z reguły zatruwa ludziom życie, bo każdy musi mieć coś, z czego jest dumny,  inaczej  musi to gdzieś odreagować – i wtedy zatruwa innym ludziom życie. Więc może wreszcie ten order?…

KonfacelA
PS. Serdeczne pozdrowienia dla Dupka, autora ożywczej parodii sprawozdania z naszych coponiedziałkowych zebrań, patrz poprzedni post, zawsze chętnie Ci udostępnię moje skromne łamy…

07/11/2012

Duże kochane pieniążki

Tym razem będzie o pieniądzach, publicznych pieniądzach, które zarabia nasza nieoceniona dyrekcja. Pismo, które wisiało latem przy windzie, nie precyzowało tej sprawy – z niewyjaśnionych przyczyn. A nie jest to żadna tajemnica, bo nasi zwierzchnicy nie są właścicielami muzeum, tylko jego zarządcami. Prywatny właściciel może zatrudnić swoją żonę na stanowisku dyrektora ds. zarządzania, nie mówiąc o kuzynce z Pcimia. Może się tak zdarzyć, że ten właściciel zwolni wykwalifikowanego specjalistę, po to żeby zatrudnić swoją niedouczoną siostrzenicę. I da jej trzy razy taką pensję. Bo to jest JEGO firma. Ale Muzeum Narodowe w Warszawie jest instytucją opłacaną z pieniędzy podatnika i pensja rzędu 12.000 złotych (wice-dyrektorzy) i 15.000 złotych (wice-dyrektor naukawy) wydaje mi się lekką przesadą.  Podobnie jak podwyżki w wysokości 1800 złotych na osobę (chętnie napisałabym w tym miejscu, ile zarabiam, ale z oczywistych względów nie mogę tego zrobić, a szkoda). Ile zarabia prezydent tego kraju, tenże sam, który nas podobno odwiedzi w najbliższy poniedziałek?  (gdzie tym razem będzie kolejny gala diner, czyżby na ruinach niegdysiejszego działu szkła i ceramiki?). Nie jest to żadna tajemnica – prezydent zarabia 20.137 złotych. Ciekawość bierze, ile zarabia nasza dyrekcja naczelna, tu nie jestem pewna, ludzie mówią, że 22.000 złotych, jeśli to prawda, to byłoby to po prostu niemoralne. Jak piszą w gazetach prezydent narzeka na swoją pensję, że za niska… w kontekście zarobków naszej dyrekcji chyba mu się nie dziwię…

KOnfACELA

01/11/2012

Statystyki Konfaceli

Jak to w święto, a szczególnie takie święto jak dzisiaj, człowiek dokonuje różnych podsumowań. A my zobaczymy, ile razy szpak był dziobany, czyli jak to jest z frekwencją na blogu.
Moje drogie, ja dobrze wiem, że próbujemy sobie oswoić to zjawisko, mając nadzieję, a to, że przestanę pisać (podczas wakacji), a to że blog sam z siebie powolutku umrze (ostatnio; teoria o powolnym umieraniu pochodzi od jednego z naszych specjalistów od wizerunku, przy okazji uważam, że to czarna niewdzięczność, jedyne co ostatnio chwaliłam, to filmiki w metrze) i że wreszcie będzie spokój. Przecież WSZYSTKO JEST ŚWIETNIE, co? Ja rozumiem, że ten blog jest dla naszych pań czymś w rodzaju kamyka w bucie, ale jako się rzekło, innej platformy do dyskusji w tym muzeum nie ma, więc muszę pisać, czy to się paniom podoba, czy nie.
Przejdźmy do liczb: statystyki są bezlitosne: najwięcej osób (16046) wchodziło na MjakMuzeum w marcu tego roku, w ogóle wszystkie dane dotyczą tego roku, najmniej (4992) w sierpniu (w sierpniu nie pisałam w ogóle). Średnia odwiedzin wynosi od stycznia do października 336 osób dziennie.
Jeśli chodzi o ostatnie miesiące, najwięcej osób (482) odwiedziło blog 3 października, w bieżącym tygodniu, który jeszcze się nie skończył, było to 1017 osób.
Jeśli chodzi o najczęściej czytane posty, to w tej chwili mniej osób sięga do historii niż na początku roku, a jeśli już, to do kolejnych odcinków poświęconych sprawom sądowym.
Dzisiaj od rana blog odwiedziło 127 osób, a mamy dzień zaduszny. Ze statystyk wiadomo, że czytają nas w całej Polsce, a także w Niemczech, Anglii i Stanach Zjednoczonych (za granicą są to pojedyncze osoby). Jeśli chodzi o autorów postów, to przeciętnie każda z osób wypowiadała się 12 razy, przy okazji, LUDZIE, PODPISUJCIE SIĘ PSEUDONIMAMI, chyba nie muszę wyjaśniać dlaczego??

Interpretacja danych:
336 osób dziennie oznacza, że poza czyta nas sporo osób spoza Muzeum, to znaczy z innych muzeów w całej Polsce. Ja zdaję sobie sprawę, że nie my jedni tacy biedni i że gdzie indziej bywa gorzej, ale przez całe lata Muzeum Narodowe w Warszawie wyznaczało pewne standardy i wiodło prym w tym kraju, a teraz głównie dochodzi o żenujących przepychanek z opłatami za wypożyczenie, absolutnie sprzecznymi z ustawą o muzeach. O standardach (kodeks etyki zawodowej z propozycjami odzieżowymi) lepiej nie mówić.
127 osób w dzień zaduszny świadczy, że czytanie blogu stało się dla niektórych jakże miłym nawykiem, jak to mówią w telewizji: rano kawka, potem konfacela. Wieczorem żubr.

P.S. Do problemu pieniędzy powrócę niebawem, juz pisałam o dołach, więc następnym razem będzie o wyżynach

konfacela

Blog na WordPress.com.