M jak Muzeum

01/11/2012

Statystyki Konfaceli

Jak to w święto, a szczególnie takie święto jak dzisiaj, człowiek dokonuje różnych podsumowań. A my zobaczymy, ile razy szpak był dziobany, czyli jak to jest z frekwencją na blogu.
Moje drogie, ja dobrze wiem, że próbujemy sobie oswoić to zjawisko, mając nadzieję, a to, że przestanę pisać (podczas wakacji), a to że blog sam z siebie powolutku umrze (ostatnio; teoria o powolnym umieraniu pochodzi od jednego z naszych specjalistów od wizerunku, przy okazji uważam, że to czarna niewdzięczność, jedyne co ostatnio chwaliłam, to filmiki w metrze) i że wreszcie będzie spokój. Przecież WSZYSTKO JEST ŚWIETNIE, co? Ja rozumiem, że ten blog jest dla naszych pań czymś w rodzaju kamyka w bucie, ale jako się rzekło, innej platformy do dyskusji w tym muzeum nie ma, więc muszę pisać, czy to się paniom podoba, czy nie.
Przejdźmy do liczb: statystyki są bezlitosne: najwięcej osób (16046) wchodziło na MjakMuzeum w marcu tego roku, w ogóle wszystkie dane dotyczą tego roku, najmniej (4992) w sierpniu (w sierpniu nie pisałam w ogóle). Średnia odwiedzin wynosi od stycznia do października 336 osób dziennie.
Jeśli chodzi o ostatnie miesiące, najwięcej osób (482) odwiedziło blog 3 października, w bieżącym tygodniu, który jeszcze się nie skończył, było to 1017 osób.
Jeśli chodzi o najczęściej czytane posty, to w tej chwili mniej osób sięga do historii niż na początku roku, a jeśli już, to do kolejnych odcinków poświęconych sprawom sądowym.
Dzisiaj od rana blog odwiedziło 127 osób, a mamy dzień zaduszny. Ze statystyk wiadomo, że czytają nas w całej Polsce, a także w Niemczech, Anglii i Stanach Zjednoczonych (za granicą są to pojedyncze osoby). Jeśli chodzi o autorów postów, to przeciętnie każda z osób wypowiadała się 12 razy, przy okazji, LUDZIE, PODPISUJCIE SIĘ PSEUDONIMAMI, chyba nie muszę wyjaśniać dlaczego??

Interpretacja danych:
336 osób dziennie oznacza, że poza czyta nas sporo osób spoza Muzeum, to znaczy z innych muzeów w całej Polsce. Ja zdaję sobie sprawę, że nie my jedni tacy biedni i że gdzie indziej bywa gorzej, ale przez całe lata Muzeum Narodowe w Warszawie wyznaczało pewne standardy i wiodło prym w tym kraju, a teraz głównie dochodzi o żenujących przepychanek z opłatami za wypożyczenie, absolutnie sprzecznymi z ustawą o muzeach. O standardach (kodeks etyki zawodowej z propozycjami odzieżowymi) lepiej nie mówić.
127 osób w dzień zaduszny świadczy, że czytanie blogu stało się dla niektórych jakże miłym nawykiem, jak to mówią w telewizji: rano kawka, potem konfacela. Wieczorem żubr.

P.S. Do problemu pieniędzy powrócę niebawem, juz pisałam o dołach, więc następnym razem będzie o wyżynach

konfacela

4 komentarzy »

  1. MKiDN dając pieniądze,daje nadzieję.
    i to wystarczy!

    Komentarz - autor: Anonim — 05/11/2012 @ 12:40 | Odpowiedz

  2. Porównajmy z British Museum, które już dawno przekroczyło milion rekordów.
    Pracują nad bazą od 1996 roku. Stworzyli odrębny zespół wprowadzających i redaktorów pod wodzą jednego ze swoich najlepszych kuratorów Antony’ego Griffitha. obok stałego zespołu redaktorów stworzyli zespół 14 wolontariuszy, przeszkolonych i pracujących w stałym trybie. Plus nadzór merytoryczny odpowiedzialnych za działy KURATORÓW. Razem nad sieciową bazą pracuje stale 30 osób , finansowanych z pieniędzy publicznych, o które stara się odpowiednik dyrektora naukowego. Dużą zcęść stanowia funty z loterii państwowej.
    Podsumujmy. Program priorytetowy dla zarządzających kulturą w Wielkiej Brytanii, trwający 16 lat, z zaangażowanym dużym zespołem wprowadzających. Efekty, jak w pierwszym zdaniu.
    Drogiemu Liczykrupie i czytającym pod rozwagę.
    rozważna

    Komentarz - autor: rozważna — 04/11/2012 @ 14:18 | Odpowiedz

    • I o to właśnie chodzi!!! Dobra organizacja, czyli sensowne planowanie i realizacja, a nie pożałowania godna partyzantka bez szans na powodzenie.

      Komentarz - autor: liczyczykrupa — 04/11/2012 @ 19:20 | Odpowiedz

  3. To bardzo optymistyczne, ale wyliczanki Konfaceli inspirują też innego rodzaju refleksje. Podobno koordynator moniczny dostał polecenie wkładania do dmuseionu 800 rekordów miesięcznie. To dużo. 800 podzielone na 20 dni roboczych to 40 rekordów dziennie czyli 5 na godzinę, 12 minut na sprawdzenie i redakcję (choćby najprostszą, formalną, polegającą na sprawdzeniu, czy wszystkie spacje, przecinki i średniki są na miejscu!) jednego. I to pod warunkiem, że koordynator nie je, nie pije, nie pali, nie chodzi do toalety… Jednak jednocześnie to żałośnie mało zważywszy rozmiary tego nieszczęścia. MNW ma ponad 800 tys. obiektów. Koordynator nie biorąc urlopu, nie chorując i nie jeżdżąc na konferencje może wprowadzić do dmuseionu maksimum 9600 rekordów rocznie. Liczymy dalej? Ile lat zabierze mu wprowadzenie całości?! Dobrze ponad 80! Obecnie w istniejącym od ponad 1,5 roku dmuseionie jest niespełna 5000 pozycji, czyli wszystko przed nami! A raczej – przed naszymi dziećmi i wnukami, o ile zechcą kontynuować to niewdzięczne zadanie. Czy MKiDN dając pieniądze na coś takiego, zdaje sobie sprawę z jego nieefektywności? I czy Minister Finansów wie, na co idą budżetowe środki, których brakuje na leczenie ludzi i łatanie dziurawych dróg?

    Komentarz - autor: liczyczykrupa — 04/11/2012 @ 12:40 | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: