M jak Muzeum

24/12/2012

Życzenia na Boże Narodzenie

Filed under: M jak Muzeum — Konfacela @ 15:40
Tags: , ,

Wigilia! Z okazji świat Bożego Narodzenia (nie z powodu gwiazdki, ani choinki, tylko własnie Bożego Narodzenia) życzę wszystkim moim czytelnikom dużo zdrowego rozsądku i dystansu do rzeczywistości. I żeby w polskich muzeach było LEPIEJ, bo póki co każda kolejna delegacja przynosi zasmucające doświadczenia. I życzę wszystkim dużo szczęścia, bo w obliczu zaistniałej sytuacji jest nam BARDZO potrzebne. Zdrowia, szczęścia, pomyślności i słodyczy (ach, ta wymiana przepisów na ciasteczka, a co z robótkami na drutach? Czy może ktoś z państwa ma wzór na sweterek z warkoczami? Może założymy podstronkę do naszej nadal byle jakiej strony internetowej z przepisami na pierniczki i sweterki ze splotem mereżkowym?).
No cóż. Życzę nam wszystkim, żeby coś się wreszcie stało i żeby obecny układ pękł z trzaskiem.
Wasza
KOnfaCELA

Reklamy

13/12/2012

Poczta Konfaceli czyli czarne myśli

Drogi Obserwatorze, oczywiście, że ten blog to swego rodzaju terapia. Nie tylko dla mnie, ale dla tych wszystkich, którzy nie potrafią się pogodzić z tym, co się dzieje w tej nieszczęsnej instytucji. A zapewniam Cię, że jest ich znacznie więcej niż możesz sobie wyobrazić. Poza tym – gdzie niby mielibyśmy rozmawiać ze sobą naprawdę  szczerze, skoro rządzi nami STRACH, bo wszyscy okropnie się boją naszej znakomitej dyrekcji… A nasza dyrekcja uznaje praktyczny wymiar takiego stanu rzeczy, bo to proste, łatwiej jest zarządzać ludźmi, którzy się ciebie boją, a poza tym, jak przypuszczam, naszym paniom sprawia to przyjemność.
Znam inne przyjemności, ale powiedzmy sobie szczerze, wielu dyrektorów i szefów w dzisiejszych czasach wykorzystuje obecną sytuację zagrożenia na rynku pracy, żeby pofolgować swoim najniższym instynktom. Te paniusie nie stanowią aż takiego wyjątku, w normalnej sytuacji nie mogłyby trzymać ludzi w szachu, bo nikt by im na to nie pozwolił, ale ponieważ mogą i ponieważ je to bawi, krzywdzą ludzi, bo ci boją się zaprotestować, żeby nie stracić pracy.
Teraz krótko o dziale oświatowym, otóż niegdyś zgrany, świetny zespół poróżnił się ze swoim wieloletnim szefem, cała sprawa oparła się o dyrekcję promocyjną, pewnie ktoś wyleci, ktoś odejdzie, kogoś się przeniesie i wszystko się rozleci. Następnie szefem oświatówki zostanie kolejny dyletant z zewnątrz, za to znajomy kogoś z dyrekcji. Po dyrektorze naukawym jakoś nie mam zaufania do kolejnych osób, które będą się na nas uczyć – a pani dyrektor będzie im łaskawie puszczać w niepamięć wszystkie potknięcia, bo oni się dopiero uczą, o tym uczeniu się to jest cytat, z tym że łaskawość naszej dyrekcji dotyczy wyłacznie swoich ludzi, pozostali pracownicy podlegają surowej dyscyplinie, którą egzekwuje się za pomocą nagan. Ludzie! Pracuję w tej instytucji spory kawałek czasu i do momentu przyjścia tych paniusiek nikt tutaj nie egzekwował posłuszeństwa za pomocą nagan.
A co tam. Zgodnie z moimi najczarniejszymi przewidywaniami rada powiernicza udzieliła dzisiaj swojego poparcia naszej pani dyrektor, która dostanie teraz kolejny kontrakt, nawet nie chcę mysleć, na jak długo.
Dla tego wszystkiego, drogi Obserwatorze, muszę prowadzić ten blog, mimo że coraz częściej ograniają mnie czarne myśli.

KonfaCEla

12/12/2012

Kółko nam się połamało

Tym razem na temat, który zupełnie mnie zaskoczył i zasmucił, a mianowicie, upadek naszego działu oświatowego. Toż to klęska zupełna. Podobnie jak dział dokumentacji wizualnej, a także dział promocji, nasz dział oświatowy był jedną z wizytówek Muzeum. I to od samego początku, jeszcze za czasów Ruszczyca młodzież szkolna waliła do nas drzwiami i oknami, dzieci coś tam smarowały kredkami, przebierały się za królów i królewny, szukały swojego świętego patrona i wszyscy byli zadowoleni, czego przykładem była edukacyjna wystawa w Królikarni czyli KoLekcja. A tu nagle kólko nam się połamało, cztery grosze kosztowało, a my wszyscy bęc. Ja mam tylko jedną uwagę. Nasza dyrekcja nie jest dobrym rozjemcą ani w tej, ani żadnej innej sprawie, bo nasza dyrekcja działa w myśl zasady divide et impera i wszelkie tego rodzaju podziały cieszą ją, bo mogą uklepać rzecz po swojemu.
Poza tym – jakie to śmieszne – po tamtym tekście w „Metrze” przeprowadzono śledztwo wśród pań z firmy Zamek, która ośmieliła się poskarżyć, że marzną na salach. Może powinniśmy rozliczać komisarzy wystaw, które nie zdobyły pozytywnych recenzji? Nieodmiennie proponuję dyby na hallu głównym.

KOnfacela

05/12/2012

Rakuszanka czyli cukierek pod choinkę

No i proszę, nie mówiłam?! Mamy cukierek, pani dyrektor tak bardzo nas kocha, że wszyscy, absolutnie wszyscy dostaną premię na Boże Narodzenie czy też Gwiazdkę, względnie Nowy Rok, czy to nie cudowne? I to ponad tysiąc złotych, co dla większości z nas jest kwotą niebagatelną.

…Nie wiadomo jak dogodzić całej tej hołocie, ja im daję premię – jubileuszową premię i to w czasie kryzysu, a mogłabym nie dać ani grosza, poprzestawszy na gronie wybranych. A Konfacela narzeka. Mogłam nie dać, nie musiałam dać, nie powinnam dać – a jednak dałam. Wszystkim!…

Konfacela narzeka, bo doskonale zdaje sobie sprawę, że Muzeum bez problemu stać na podobne gesty, a ich wymowa ma funkcję propagandową. Jak pisałam w poprzednim poście, panią dyrektor czeka weryfikacja, no i proszę, jak mamy dobrze i o co mi znowu chodzi?! I przyjęcie mamy obiecane, wprawdzie mamy sami sobie przynieść jedzenie (czy nasza zstępna  dyrekcja przyniesie własnoręcznie upieczone ciasto? a może choinkę z własnego ogródka?).
Pani dyrektor odlicza na palcach – pan prezydent, nasz znakomity minister – wszyscy są zachwyceni, pracownicy dostaną premię (z Konfacelą włącznie) i kontrakt mamy zaklepany.
Wszyscy mamy…

A „Pomarańczarka” wisi na niebieskiej ścianie, co jest „świadomym zabiegiem kuratorskim, zgodnie z cenioną obecnie praktyką wystawienniczą i spójną ze standardami obowiązującymi w muzeach europejskich i światowych”. Co tam jeszcze było, ano  „znakomita propozycja doboru i układ dzieł oraz znakomite, nowoczesne oświetlenie”. Te cytaty pochodzą z dzisiejszego „Metra”, w którym Oburzona Czytelniczka twierdzi jakoby w naszym znakomitym Muzeum było zimno i pusto. No wiadomo, bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy, cała ta nasza kadra kierownicza jest pozbawiona serca, wbrew pozorom to poważny zarzut! Ale że od tych niebieskich ścian wieje pustką, to fakt. Cały ten zabieg kuratorski polega na tym, że tu i ówdzie mamy szaroniebieskie albo szarofioletowe (tzw. bura Milka, żeby nazwiązać po popularnej czekolady), albo szaroszare, względnie szarobure ściany. Ten kolor spaja Muzeum w jeden bury organizm, nieważne czy pasuje do obiektów i w sensie symbolicznym, musi być buroburo i ponuro.
I jeszcze króciutko o Jagiellonice. Tam jest taki cytat z Elżbiety Rakuszanki, rozczulił mnie, czyżby to on stał się inspiracją dla naszej pani dyrektor? Jeśli tak, to chylę czoła, jak widać człowiek uczy się w każdym wieku, nawet postemerytalnym…

KonFAcela

01/12/2012

Nowy kontrakt czyli w oczekiwaniu na cukierki

Ludzie mówią, albo jak kto woli, ptaszki ćwierkają, że nasza pani dyrektor musi do końca tego roku podpisać nowy kontrakt z Ministerstwem Kultury. Do tej pory sądziłam, że naszej pani został jeszcze rok w Muzeum i że trzeba zacisnąć zęby i jakoś to przetrzymać. A tu może się okazać, że nasz minister, któremu nasza dyrekcja zdejmuje wielki kłopot z głowy – może chcieć z nią podpisać kolejny kontrakt, na przykład na kolejne trzy lata.

Słabo mi się robi na samą myśl o tym.

13 grudnia jest kolejne posiedzenie rady powierniczej, które powinno wydać opinię naszej pani dyrektor. W naszej radzie powierniczej są dyrektorzy innych muzeów, którzy również muszą podpisać nowy kontrakt z ministerstwem. Ręka rękę myje, jak mówi przysłowie. Na podstawie opinii rady i opinii związków zawodowych, które jak zwykle będą ze sobą skłócone, niewykluczone że drugie związki wystawią naszej zwierzchnicze jak najlepsze referencje – minister podejmie decyzję.
Ponieważ na ostatniej radzie nie wypadliśmy najlepiej, więc teraz pani dyrektor zafunduje nam jakiś cukierek, wspomnicie moje słowa. Jakiś cukierek pod choinkę, a może nawet ustawi nam się choinkę na hallu? To by dopiero było! Tak czy inaczej pani dyrektor będzie się teraz starała udowodnić, że ze wszystkim świetnie sobie radzi (z nami też), remont postępuje (czy sztuka dwudziestowieczna też będzie miała takie szaroniebieskie ściany? Czy starożytność też będzie miała takie same ściany? Przecież to jakiś koszmar!) i że wszyscy kochamy panią dyrektor.
Niedobrze mi.

KonfaceLA

PS. Drogi Dupku, zapomniałeś o grabiach i prześcieradle flanelowym z nadrukiem.

Blog na WordPress.com.