M jak Muzeum

30/03/2013

Życzenia na Wielkanoc

Patrząc na śnieg za oknem, chciałabym wszystkim moim czytelnikom złożyć najlepsze życzenia z okazji świąt wielkanocnych. Nieodmiennie życzę wszystkim, żeby obecny układ pękł z trzaskiem, zawsze uważałam, że pod światłym kierownictwem ludzie zachowują się przyzwoicie, a to, co się dzieje obecnie, wyzwala w ludziach słabych i głupich najgorsze instynkty. I od razu odpowiadam, nie, nie przypominam sobie podobnych układów w przeszłości. Dlatego życzę wszystkim normalnej, kompetentnej dyrekcji, której celem nie jest wyrównywanie rachunków urojonych krzywd z dawnych czasów. Jakiejś normalnej dyrekcji naukowej, nie żyjacej w ciągłym strachu, ze ktoś ją zdemaskuje…  I jeszcze, żeby wreszcie skończył się ten nieszczęsny remont (podobno jak skończymy z oknami, będziemy malowali całe muzeum, od stóp do głów). I żeby było trochę cieplej.

KOnfacela

 

23/03/2013

Kawałek pitawalu i jeszcze o wymianie okien

Po pierwsze, miło było się dowiedzieć, że nasza koleżanka z działu malarstwa  XX wieku znalazła w końcu pracę – w Muzeum Żydów Polskich, ciekawe, czy nadal będzie wojowała z naszym muzeum, na jej miejscu nie odpuśc iłabym paniom jednej złotówki, wiem, że i tak zapłaci MkiDN czyli podatnik, i ze panie traktują to jako swego rodzaju normę, w końcu w Zachęcie miały jeszcze więcej spraw sądowych, zresztą trzeba mieć czym się licytować w dyrektorskim gronie, każdy pracodawca ma dzisiaj sprawy sądowe, po prostu wstyd nie mieć!

Po drugie, nasza druga koleżanka z działu dokumentacji ikonograficznej wygrała sprawę z muzeum w sądzie pierwszej instancji, ale nasze panie złożyły apelację. Co było do przewidzenia.  Jednak  w obliczu, moim zdaniem bardzo mocnych, dowodów przeciwko naszej dyrekcji (wymówienie umowy o wolontariat, zatrudnienie w tym czasie hordy różnego rodzaju niedouków i nauków (od: naukawy)) pani wygra w cuglach w sądzie drugiej instancji i spokojnie wróci do pracy.

A po trzecie, minister i tak kocha, i daje pieniędze na kolejne zabawki w rodzaju śmierdzącej, rzekomo ekologicznej farby nikomu nieznanej firmy. Nota bene, na galerii śmierdzi jak śmierdziało, szczególnie na wejściu. A jeśli już mówimy o remoncie, np. o podłodze, czy to na galerii, czy to na schodach – przecież ta podłoga była już cykliniowana i to kilkakrotnie, a potem zabezpieczono ją w taki sposób, że wygląda jak jakimś najgorszym, brudnym urzędzie, jest zadeptana do szczętu, no po prostu brudna!  Co do okien, ja rozumiem, że wymienianie okien w zimie jest tańsze, bo nikt normalny nie zgodzi się na wyziębianie mieszkania, kiedy na dworze jest temperatura poniżej zera. U nas jak widać nikt się nie krępuje. Wymieniamy okna przy padającym śniegu i mrozie, nie tylko w gabinetach dyrekcji, ale także w pracowniach konserwacji i magazynach. W magazynach, jakie to nudne, to ciągłe powtarzanie oczywistości, pracują ludzie, ale furda ludzie, w tych magazynach znajdują się dzieła sztuki i im zmiany temperatury szkodzą. Nie mówię o drobnych wahaniach, tylko jak na zewnątrz jest minus dziesięć, a my wymieniamy okna. Po co właściwie robimy jakieś opinie konserwatorskie (i jeszcze każemy ludziom za nie płacić) i wymagamy od innych przysyłania szczegółowych facility reports, zatrudniamy specjalistów od wilgotności i temperatury, robimy jakieś pomiary, po co w ogóle zatrudniamy konserwatorów, skoro sami nie przestrzegamy elementarnych zasad i skoro te zasadymogą zostać w każdej chwili uchylone i to nie z powodu klęski żywiołowej albo ataku terrorystycznego, tylko z powodu chorych pomysłów naszej dyrekcji??

Konfacela

12/03/2013

Milczenie owiec albo sami swoi

Póki co nasza dyrekcja męska wydawała mi się stosunkowo nieszkodliwa, a tu widać, że chłopaki zdolne są i od naszych paniusiek się uczą i od razu mają sukcesy. Do tej pory dyrektor naukawy głównie mnie śmieszył, szczególnie jak się popisywał, kto to on nie jest (był taki film animowany, Pan nie wie, kim ja jestem).  A tu proszę, chłopiec okrzepł i zaczął pokazywać, kto on jest naprawdę.  I nie jest to specjalnie pociagające oblicze…  Niewypromowany dyrektor sweter (u nas dyrektor nosi coś w rodzaju garnituru, no co ja na to poradzę), nie będący w stanie wypromować żadnej z naszych wystaw, pastwi się nad naszą blond rzeczniczką według najlepszych wzorców mobbingowych, czy to sam na sam, czy to w obecności całego stada owiec (to się nazywa: milczenie owiec).

Mamy nową szefową oświatówki, nowego kierownika działu wydawniczego. Sami swoi, chociaż ten przynajmniej ma w życiorysie jakieś doświadczenia pracy w wydawnictwie, poza tym nigdzie nie deklarował, że książki są jego pasją (sic!). Na dodatek potrafi się oprzeć różnym głupim pomysłom, mimo że pochodzą one od znajomego grafika dziewczyny z oświatówki, czyj to człowiek?? Którego z dyrektorów, a może dyrektorek? Czyim człowiekiem jest dziewczyna z oświatówki? Kim są jej znajomi? Czy dyrektor sweter ma swojego kandydata na rzecznika prasowego muzeum i dlatego musi się pozbyć naszego blond cuda? Czy nasz dyrektor naukawy ma swojego kandydata na kierownika Muzeum Plakatu?

Ile zarabiaja ci wszyscy nowi ludzie? Swego czasu nasza pani dyrektor powiedziała związkom, że jeśli chodzi o podwyżki pensji, to ona osobiście uważa, że należą nam się obniżki, a nie podwyżki, ale to nic nowego. Poza tym gdybyśmy przypadkiem dostali jakieś podwyżki, a szczególnie w trybie procentowym, to wszyscy ci wybrańcy dostaliby odpowiednio więcej. Kto ma, temu będzie dodane.

KONFACElA

03/03/2013

Nowoczesne kapcie muzealne

Parę lat temu mieliśmy wszyscy szkolenie na temat mobbingu. To było w poprzedniej epoce, kiedy takie rzeczy zdarzały się wyrywkowo, wcale nie twierdzę, że było idealnie, ale przynajmniej nie było to normą. Doskonale pamiętam, jak jedna z instruktorek opowiadała, jak dziwne mogą być przykłady dyskryminacji, a mianowicie w jakiejś firemce szef zakazał pracownikom wchodzenia główną bramą, mogli tylko bocznym wejściem… Ta historia wywołała u nas wybuch śmiechu, bo wiadomo, my też nie możemy wchodzić główną bramą dla zwiedzających, ale nikt nie czuje się z tego powodu dyskryminowany… Jednak ostatni pomysł dyrekcji, żeby zamknąć dla pracowników galerię XX wieku czyli podstawowy trakt komunikacyjny łączący obie strony muzeum – wydaje mi się głupi i złośliwy. I dyskryminujący. Po pierwsze przeniesienie magazynu czasopism do podziemi, albo najlepiej spalenie – osobiście jestem za spaleniem – spowoduje, że dostęp do nich będzie utrudniony – może o to chodzi. Po drugie przejście przez bibliotekę będzie dłuższe i kręte, po tamtej stronie pracuje spora grupa ludzi, nie mówiąc o skanerze w sztuce XX wieku. Po trzecie gros ludzi na galeriach stanowią zwiedzający, nie pracownicy. Po czwarte, może wprowadzić kapcie? Myślę, że nasz dział promocji mógłby rozpisać konkurs na nowoczesne kapcie muzealne jako jeden z elementów nowoczesnego wizerunku muzeum. Po piąte, do jasnej cholery, kto lakierował czy też olejował tę podłogę, kiedy otwarto tę nieszczęsną galerię, bo jakoś niedawno i co, podłoga się niszczy? I to pracownicy ją niszczą? A co, nasze buty gorsze?!

Kiedy ten obłąkany remont się wreszcie  skończy?! Tym bardziej, że jak już coś zostanie zrobione, wymienione, pomalowane i wylizane, to zaraz pojawia kolejna ekipa remontowa i zaczyna na nowo kuć i wiercić otwory. Mam taką straszną wizję, że jak już nam wymienią wszystkie okna i zdejmie się tę cholerną folię, pomaluje ściany na nowo, położy te nieszczęsne chodniki i zamontuje kandelabry, to za miesiąc zaczniemy wymieniać instalacje elektryczne. I abarot, położy się nową folię, a potem będzie się kuć i wiercić… Swego czasu podejrzewałam naszą dyrekcję zastępczą o skłonność do gładzicy (jest to cykliniarka ręczna), ale widzę, że jest to szerszy problem. Mam pewien pomysł… myślę, że któryś z supermarketów budowlanych mógłby nakręcić reklamę z panią dyrektor w roli głównej, na pewno byłaby bardzo przekonująca, no i trochę pary udałoby się spuścić…

KonfacelA

Blog na WordPress.com.