M jak Muzeum

23/03/2013

Kawałek pitawalu i jeszcze o wymianie okien

Po pierwsze, miło było się dowiedzieć, że nasza koleżanka z działu malarstwa  XX wieku znalazła w końcu pracę – w Muzeum Żydów Polskich, ciekawe, czy nadal będzie wojowała z naszym muzeum, na jej miejscu nie odpuśc iłabym paniom jednej złotówki, wiem, że i tak zapłaci MkiDN czyli podatnik, i ze panie traktują to jako swego rodzaju normę, w końcu w Zachęcie miały jeszcze więcej spraw sądowych, zresztą trzeba mieć czym się licytować w dyrektorskim gronie, każdy pracodawca ma dzisiaj sprawy sądowe, po prostu wstyd nie mieć!

Po drugie, nasza druga koleżanka z działu dokumentacji ikonograficznej wygrała sprawę z muzeum w sądzie pierwszej instancji, ale nasze panie złożyły apelację. Co było do przewidzenia.  Jednak  w obliczu, moim zdaniem bardzo mocnych, dowodów przeciwko naszej dyrekcji (wymówienie umowy o wolontariat, zatrudnienie w tym czasie hordy różnego rodzaju niedouków i nauków (od: naukawy)) pani wygra w cuglach w sądzie drugiej instancji i spokojnie wróci do pracy.

A po trzecie, minister i tak kocha, i daje pieniędze na kolejne zabawki w rodzaju śmierdzącej, rzekomo ekologicznej farby nikomu nieznanej firmy. Nota bene, na galerii śmierdzi jak śmierdziało, szczególnie na wejściu. A jeśli już mówimy o remoncie, np. o podłodze, czy to na galerii, czy to na schodach – przecież ta podłoga była już cykliniowana i to kilkakrotnie, a potem zabezpieczono ją w taki sposób, że wygląda jak jakimś najgorszym, brudnym urzędzie, jest zadeptana do szczętu, no po prostu brudna!  Co do okien, ja rozumiem, że wymienianie okien w zimie jest tańsze, bo nikt normalny nie zgodzi się na wyziębianie mieszkania, kiedy na dworze jest temperatura poniżej zera. U nas jak widać nikt się nie krępuje. Wymieniamy okna przy padającym śniegu i mrozie, nie tylko w gabinetach dyrekcji, ale także w pracowniach konserwacji i magazynach. W magazynach, jakie to nudne, to ciągłe powtarzanie oczywistości, pracują ludzie, ale furda ludzie, w tych magazynach znajdują się dzieła sztuki i im zmiany temperatury szkodzą. Nie mówię o drobnych wahaniach, tylko jak na zewnątrz jest minus dziesięć, a my wymieniamy okna. Po co właściwie robimy jakieś opinie konserwatorskie (i jeszcze każemy ludziom za nie płacić) i wymagamy od innych przysyłania szczegółowych facility reports, zatrudniamy specjalistów od wilgotności i temperatury, robimy jakieś pomiary, po co w ogóle zatrudniamy konserwatorów, skoro sami nie przestrzegamy elementarnych zasad i skoro te zasadymogą zostać w każdej chwili uchylone i to nie z powodu klęski żywiołowej albo ataku terrorystycznego, tylko z powodu chorych pomysłów naszej dyrekcji??

Konfacela

6 komentarzy »

  1. I am new to Joomla and don’t know how to add a link from a Joomla website to mine. I looged into administrator section and can’t find any that will let me put my link in the footer of the pages..

    Komentarz - autor: bakaug@gmail.com — 02/09/2014 @ 03:15 | Odpowiedz

  2. When someone writes an piece of writing he/she retains
    the thought of a user in his/her brain that how a user can know it.
    Therefore that’s why this post is perfect. Thanks!

    Komentarz - autor: Lesley — 01/04/2014 @ 03:58 | Odpowiedz

  3. Konfacelo Droga, ten wątek na marginesie Twoich rozważań, ale dobrze wiedzieć, co u sąsiada za miedzą, tym bardziej, że sprawa muzealno-ogólnokrajowa: Profesor Stanisław Lorentz, rezydujący w muzealnych Niebiesiech, po krótkim namyśle, „wypożyczył” od Poety niezawodnego Pana Cogito i wydał Mu dyspozycje: „Idź, Kochany i zobacz, co tam się wyrabia. Zrób notę, kopię dasz potem Konfaceli. To rezolutna osóbka, zasługuje na to”. Pan Cogito potruchtał zatem raniutko w stronę łazienkowej Pomarańczarni. Następnie zdjął wysłużony paltocik, zajął dogodne miejsce na widowni, przyjrzał się uważnie gronu „wybranych”, a następnie spojrzał na program. No i co my tu mamy? – Co my tu mamy… Pan Cogito, poprawił okulary, zmrużywszy oczy. Mamy na przykład referacik: „Zainwestuj z ANR. Tchnij nowego ducha w historyczne mury”. Pan Cogito wysłuchał w milczeniu tego i innych wystąpień, zmarszczył czoło i zapisał skrótowo swoje uwagi w notatce dla wieloletniego Szefa MNW, Profesora Stanisława Lorentza. „Lepiej dla historycznych murów by było, (szczególnie chodzi tu o nasze pomniki historii), żeby ci nowi spece od zabytków, już w nie nic „nie tchnęli”- odradzał stanowczo Pan Cogito. Bo, niestety, ich „tchnienie” nie wygląda za dobrze – i na ogół nie jest to żadne tam „tchnienie”, tylko taki tęgi chuch, że połowy zabytku po tym chuchu, krótko mówiąc, ni ma… Albo odwrotnie – od tego chuchu nowego ducha (tfu- jakiego tam ducha, raczej upiorzyska), w purchle jakieś dziwaczne zabytek obrasta, zwane „nowoczesną -acją”…Tak, jak w pierwszym, tak i w drugim przypadku, zabytek na ogół, ledwo dycha. Bo, gdzie można to można, gdzie trzeba to trzeba, ale właśnie chodzi o to, że tu się robi nie tam, gdzie koniecznie trzeba, tylko, gdzie się tylko da. Pan Cogito patrzy z bólem na rozmaite nasze, pokaleczone, za potężną kasę zabytki, które się bez pardonu wybebesza z substancji autentyku, i co się da, nawet to, czego się nie powinno, robi w pośpiechu „nowe, nowe”, bo taki jest nacisk potężnego lobby tych, którzy wyspecjalizowali się w robieniu interesów na zabytkach od piwnic po kalenicę, i cały układ ”udziałowców” dobrze zarabia na tym…- tu Pan Cogito kątem oka zauważył, że Pani w eleganckim kostiumie, siedząca obok, zapuszcza co i raz, ciekawskiego żurawia w jego pisanie, a na jej twarzy rysuje się wyraz jakby zamyślenia… Bo „inwestowanie w zabytki” to przede wszystkim wciąż udany biznes – kontynuował wątek Pan Cogito. I to są duże, europejskie pieniądze. Do podziału…I kiedy Pan Cogito, patrzy nieraz smutno na to „tchnienie nowego, w historyczne mury”, nasuwa mu się, niestety, miast obrazu tchnącego życie demiurga, obrazek chuchającego w balonik, cynicznego spryciarza, któremu ciągle mało i mało…

    Komentarz - autor: Cogito — 26/03/2013 @ 18:32 | Odpowiedz

  4. Tymczasem, w poniedziałek i wtorek (25-26 marca 2013), w Teatrze Stanisławowskim ( w Starej Pomarańczarni) odbędzie się II edycja Konferencji z cyklu Zachowanie dziedzictwa narodowego; inwestowanie w obiekty zabytkowe i ich adaptacja. Czytamy o tym, m.in. na stronie Łazienek Królewskich. Oraz na eleganckich plakatach. Ciekawe prawda? Ale nie dla psa kiełbasa, ani nie dla muzealnika konferencja…Bo kto z nas, szanowni Państwo, jest w stanie wpłacić 1250 zł plus 23% VAT wpisowego? Taki koszt podano w formularzu zgłoszeniowym konferencji. Goście spoza Warszawy mogą sobie jeszcze opłacić dodatkowo nocleg w hotelu -350 zł. Tak zatem, zgodnie z zasadami panującej u nas „demokracji po ichniemu”, wybrańcy będą debatować na konferencji „jakoby otwartej dla wszystkich”, a zwykła, szeroko rozumiana „chołota muzealna” i tym podobni zainteresowani tym, co dzieje się z dziedzictwem narodowym, mogą sobie co najwyżej zafundować darmową obserwację pochodu tego konferencyjnego orszaku przez Park, w poniedziałek, o godz. 18.30. Szanowne jaśnie państwo dyrektorstwo- kierownictwo- naczelnikostwo, będzie wtedy podziwiać Ogród w blasku iluminacji świetlnej. Ale, nie podejrzewam, żeby ich to jakoś specjalnie Oświeciło…

    Komentarz - autor: Oburzony — 24/03/2013 @ 22:36 | Odpowiedz

  5. A co na to główny konserwator pani Ignatowicz? Wstyd i
    hańba!

    Komentarz - autor: wolontariusz — 23/03/2013 @ 22:29 | Odpowiedz

    • Jak to co? NIC!!!

      Komentarz - autor: Anonim — 01/04/2013 @ 17:08 | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: