M jak Muzeum

13/11/2012

O działalności na rzecz ochrony zdrowia

Jak widać, wszystkie te straszne (utlenione) staruszki pod koniec kariery dostają order za zasługi.  Patrz dyrektorka krakowskiego Muzeum Narodowego, ale ta chociaż wygląda mimo wieku i co tu dużo mówić, ma zdecydowanie lepszego fryzjera… Ja mam jedną prostą obserwację: gdzie są gratulacje od pracowników? Nie mówię o życzeniach od dworu, tylko o takich zwykłych życzeniach mailem, jak to u nas, podawanych do wiadomości 2all, że  ludzie się cieszą, że są dumni i tak dalej?…
Nie mówiąc o tym, że na oficjalnej stronie prezydenta naszego pięknego kraju – to oczywiście pomyłka, ale wybitnie freudowska – nasza pani dyrektor została uhonorowana za „za osiągnięcia w działalności na rzecz ochrony zdrowia”. No więc jeśli już, to na rzecz psucia innym zdrowia i niszczenia wszystkiego, co wylatuje ponad poziomy.
Powiem jeszcze, że wiążę pewne nadzieje z tym orderem. Nasza pani dyrektor nigdy, od kiedy ją znam, a znam długo , nie potrafiła się cieszyć z żadnych swoich osiągnięć. Zawsze była niezadowolona, nawet z tego, co jej w życiu  wychodziło. Ta ułomność z reguły zatruwa ludziom życie, bo każdy musi mieć coś, z czego jest dumny,  inaczej  musi to gdzieś odreagować – i wtedy zatruwa innym ludziom życie. Więc może wreszcie ten order?…

KonfacelA
PS. Serdeczne pozdrowienia dla Dupka, autora ożywczej parodii sprawozdania z naszych coponiedziałkowych zebrań, patrz poprzedni post, zawsze chętnie Ci udostępnię moje skromne łamy…

Reklamy

07/06/2012

Spoko spoko, Muzeum gola!

Na czym to polega? Jak został podzielony zespół pracowników Muzeum Narodowego? Różne znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że było to działanie celowe i zaplanowane z góry.
U nas w Zachęcie nasze panie nie miały takich problemów, bo w Zachęcie jest cała masa  młodych wilczków, prześcigających się w wyrabianiu bezpłatnych godzin nadliczbowych, pracujących latami na śmieciowych umowach, bez jakichkolwiek pretensji do stałego etatu (a u nas – zakład pracy chronionej). Nasze panie zręcznie manipulowały całym tym towarzystwem na zasadzie, którą potem stosowały i u nas, tzn. odgrywając role dobrego i złego policjanta. Jak jedna wrzeszczała, to druga niby łagodziła i odwrotnie. Poza tym –  już kiedyś o tym pisałam – pracownicy w Zachęcie rokrocznie nieoficjalnie wybierali najbardziej konfliktową osobę, będącą jednocześnie w łaskach u dyrekcji i z reguły właśnie ta osoba bywała nagradzana (odpowiednie manipulowanie nagrodami – i karami – jest bardzo ważne w odpowiednim kształtowaniu zespołu pracowników). No cóż. W ostatni poniedziałek w Zachęcie było otwarcie wystawy ASP, na którym nasza pani dyrektor wyznała ze wzruszeniem, że teraz nosi inny kapelusz… Ta wyrafinowana metafora miała, jak sądzę, oznaczać, że biedulka ma teraz co innego na głowie. Ale w przeciwieństwie do Zachęty kapelusik z metką Muzeum Narodowe oznacza różne splendory, o których Zachęta może jedynie pomarzyć – a to prezydent, a to minister – a tu sama jedna wiceministra… do tego ku zdumieniu wszystkich przemawiająca w tonie bogoojczyźnianym…
Reasumując, nasze panie nie wymyśliły niczego nowego na potrzeby Muzeum, one to od lat stosowały u nas w Zachęcie. O ile, jak mówiono, nasza pani dyrektor latami obijała się, jeśli chodzi o sprawy merytoryczne, o tyle kwestie zarządzania zespołem ludzkim od początku miała w małym paluszku…
I jeszcze mała uwaga dotycząca jutra, a konkretnie – możliwości nieprzyjścia do Muzeum, jak to zalecał niedwuznacznie list od władz miasta, skierowany do instytucji usytuowanych na trasie prowadzącej na stadion narodowy. Ten list został powieszony przy windzie, stwarzając nadzieję, że być może zostanie nam oszczędzone przepychanie się przez tłum kibiców, ale nie. A właśnie że nie. Dowodem łaskawości pani dyrektor jest możliwość całkowitego zamknięcia działów. I tyle. Bo obietnica, że w razie czego otworzy się tylną bramę na Książęcą, jest śmieszna. Co niby mieliby zrobić, ci, którzy potrzebują wyjść w innym kierunku?? Usiąść pod ta bramą i czekać na zmiłowanie (albo grom z jasnego nieba)?

Konfacela

Blog na WordPress.com.