M jak Muzeum

14/02/2013

Poczta Konfaceli

Drogi Anonimeksie, już kiedyś prosiłam, krytykuj mnie z sensem! Wyrażenie „ludzie mówią” pełni funkcję ironiczną, z oczywistych względów nie mogę napisać, kto konkretnie mówi, i Ty, mój drogi, doskonale zdajesz sobie z tego sprawę. Używam go wymiennie z wyrażeniem „ptaszki ćwierkają”, co powinno ci dać do zrozumienia, że tout musée mówi i nic na to nie można poradzić, jak głęboko nie zakopywalibyście Waszych brudów… I w ogóle, kochany, śmieszy mnie ta cała oficjalna krytyka z ramienia, przecież to od razu widać, jak ktoś oficjalnie krytykuje nieoficjalny blog na polecenie dyrekcji. A co do dziewczyny z oświatówki, to jest to kolejna młodziutka panieneczka, która będzie zarządzała doświadczonymi, starszymi od siebie pracownikami, co będzie generowało problemy natury merytorycznej i personalnej. Co do Ruszczyca i różnych jego znajomych, to widzisz, on rzeczywiście przyjmował swoich ludzi… ale oprócz tego przyjmował nieswoich ludzi, a w jego sekretariacie, mimo że nigdy nie bawił się w żadną dyscyplinę, zawsze był sekretarz, który odbierał telefon. Poza tym Ruszczyc nie zajmował się działalnością okołomuzealną, tylko wystawami. Działalność podstawowa muzeum nie polega na organizowaniu różnych całonocnych bali za pieniądze, nie mówiąc o remoncie, tylko na robieniu wystaw. Poważnie!

A co do mojego konserwatyzmu… Drogi Widzący, idź, obejrzyj to dzieło. Zastanów się nad szczerością uczuć i intencji zarówno jego twórcy, jak i naszego dyrektora naukawego. Pomyśl nad tym, jak mogą je odebrać wciąż jeszcze żyjący byli więźniowie obozów koncentracyjnych. Mówię Ci z doświadczenia, że jak najgorzej. Zastanów się nad recepcją tego dzieła wśród młodego pokolenia. Potem zastanów się nad jego wartością artystyczną. I dopiero potem wygłaszaj podobne opinie. Na tej galerii, niestety, jest pewna liczba potwornych gniotów i fakt, że są w jakiś tam sposób postępowe, nic nie zmienia, nadal są gniotami.

Przy okazji, nieustająco, ludzie podpisujcie się pseudonimami, to nie boli!

KonfacelA

07/09/2012

Przygoda w sądzie

Nigdy nie podejrzewałam naszej pani dyrektor o podobne zdolności. Toż to można się wynajmować za pieniądze jako maskotka! Nasza pani dyrektor odwiedziła wykopaliska na Krymie, przynosząc szczęście naszym archeologom, którzy do tej pory bezskutecznie gmerali w ziemi… Jak powiedział mój ulubiony kurator sztuki starożytnej wraz z pojawienim się dyrekcji krzemienne noże i monety zaczęły same wyskakiwać z ziemi, taki blask bił od naszej nieocenionej zwierzchniczki… Jeśli dobrze pamiętam, coś podobnego było z Kim Dzong Ilem, który bodajże wydzielał z siebie naturalny zapach róż… Jaka szkoda, że tego blasku, ani zapachu nie wystarcza dla wszystkich pracowników tej instytucji, tylko dla wybranych! Zawsze mnie zdumiewały takie opowieści, w których pani dyrektor występowała jako ciepła, życzliwa i dowcipna pani dyrektor… dla wybranych. (Podobnie mówią o prezesie partii opozycyjnej – podobno w towarzystwie swoich prezes jest rozluźniony, dowcipny i inteligentny. Problemy zaczynają się na mównicy).

Z innych spraw, w zeszłym tygodniu odbyła się kolejna sprawa sądowa zwolnionej kurator sztuki nowoczesnej. Jak już kiedyś pisałam cała ta reforma najboleśniej uderzyła w nowocześników – niezależnie od tego, że spowodowała wchłonięcie dwóch naszych sztandarowych działów czyli Faras i średniowiecza. Jak mówią, jednym ze świadków na sprawie był nasz naukawy dyrektor, który zrobił z siebie w sądzie konkursowego… powiedzmy, że wyglądało na to, że ma coś z głową, łagodnie mówiąc. Ilekroć go mijam na korytarzu mam wrażenie, że coś mu umyka – tak jakby nie do końca ograniał naszą skomplikowaną rzeczywistość. Coś mu się nie zgadza w dodawaniu. Jak mówią, w sądzie biedak nie był w stanie określić kim jest i od kiedy, jakie ma wykształcenie, co robi w Muzeum i co zamierza robić dalej. Jego wystąpienie spotkało się z nieprzychylnym przyjęciem ze strony naszej dyrekcji zastępczej, w co chętnie wierzę. Jesli dobrze rozumiem, ten człowiek ma robić kolejną galerię, która ma się otworzyć w grudniu. Miejmy nadzieję, że panie dyrektorki nie wyrzucą go do tej pory…

KonFAcela

Blog na WordPress.com.