M jak Muzeum

01/07/2013

Hiperwentylacja

Rzeczywiście, w poprzednim poście nie napisałam o remoncie. Że te pozamykane galerie są w trakcie remontu. Bo remont trwa w  najlepsze, chociaż go nie widać. Zresztą dyrekcja troskliwie chroni nas od tych nieprzyzwoitych widoków i chwała jej za to. Jedyny problem polega na tym, że nasza nowa wentylacja powoduje, że w miejscach, gdzie do tej pory temperatura była w miarę ustabilizowana, teraz wystarczy deszcz, padający przez kilka dni, albo upał – żeby takie same warunki były w środku. Bowiem wentylacja polega na cyrkulacji powietrza między wnętrzem a zewnętrzem. Tak zwana wentylacja grawitacyjna oparta na różnicy ciśnień wymaga między innymi nieszczelności w budynku, tymczasem nasi specjaliści zafundowali nam  superszczelne okna, które powodują, że mamy od razu – łubu-dubu – niech nam żyje pani dyrektor i prezes naszego klubu – trzydzieści stopni i wilgotność rzędu sześćdziesięciu procent. Nie mówiąc o klimatyzacji na ryzalicie, która ni stąd ni zowąd – zupełnie jak jej młodsza siostra wentylacja – funduje nam takie skoki temperatury i wilgotności, że klepki się wypaczają. A co będzie jak nie klepki, tylko farba na obrazach zacznie się łuszczyć, bo ktoś nie pomyślał? Kto opiniował ten cały system wentylacyjny? Kto się pod tym podpisał? Kto odebrał te wszystkie prace? Czy ktoś pytał o zdanie naszą konserwację? Niby po co, przecież to same głupki, ale jakoś głupio wyszło…

Z miłych wiadomości, nasza koleżanka z działu dokumentacji wróciła do pracy po wygranej sprawie w sądzie. To krzepiące. I ze spraw organizacyjnych. Ten blog pełni rolę forum – bo innego nie ma – i dlatego z zasady nie cenzuruję komentarzy, będę jednak musiała to robić, jeśli będę dostawała komentarze spod jednego adresu podpisane różnymi pseudonimami.

KoNfAcELA

 

 

Reklamy

07/09/2012

Przygoda w sądzie

Nigdy nie podejrzewałam naszej pani dyrektor o podobne zdolności. Toż to można się wynajmować za pieniądze jako maskotka! Nasza pani dyrektor odwiedziła wykopaliska na Krymie, przynosząc szczęście naszym archeologom, którzy do tej pory bezskutecznie gmerali w ziemi… Jak powiedział mój ulubiony kurator sztuki starożytnej wraz z pojawienim się dyrekcji krzemienne noże i monety zaczęły same wyskakiwać z ziemi, taki blask bił od naszej nieocenionej zwierzchniczki… Jeśli dobrze pamiętam, coś podobnego było z Kim Dzong Ilem, który bodajże wydzielał z siebie naturalny zapach róż… Jaka szkoda, że tego blasku, ani zapachu nie wystarcza dla wszystkich pracowników tej instytucji, tylko dla wybranych! Zawsze mnie zdumiewały takie opowieści, w których pani dyrektor występowała jako ciepła, życzliwa i dowcipna pani dyrektor… dla wybranych. (Podobnie mówią o prezesie partii opozycyjnej – podobno w towarzystwie swoich prezes jest rozluźniony, dowcipny i inteligentny. Problemy zaczynają się na mównicy).

Z innych spraw, w zeszłym tygodniu odbyła się kolejna sprawa sądowa zwolnionej kurator sztuki nowoczesnej. Jak już kiedyś pisałam cała ta reforma najboleśniej uderzyła w nowocześników – niezależnie od tego, że spowodowała wchłonięcie dwóch naszych sztandarowych działów czyli Faras i średniowiecza. Jak mówią, jednym ze świadków na sprawie był nasz naukawy dyrektor, który zrobił z siebie w sądzie konkursowego… powiedzmy, że wyglądało na to, że ma coś z głową, łagodnie mówiąc. Ilekroć go mijam na korytarzu mam wrażenie, że coś mu umyka – tak jakby nie do końca ograniał naszą skomplikowaną rzeczywistość. Coś mu się nie zgadza w dodawaniu. Jak mówią, w sądzie biedak nie był w stanie określić kim jest i od kiedy, jakie ma wykształcenie, co robi w Muzeum i co zamierza robić dalej. Jego wystąpienie spotkało się z nieprzychylnym przyjęciem ze strony naszej dyrekcji zastępczej, w co chętnie wierzę. Jesli dobrze rozumiem, ten człowiek ma robić kolejną galerię, która ma się otworzyć w grudniu. Miejmy nadzieję, że panie dyrektorki nie wyrzucą go do tej pory…

KonFAcela

07/04/2012

Życzenia Wielkanocne

Filed under: M jak Muzeum — Konfacela @ 19:07
Tags: , , , , , , , , , ,

Marzanna utopiona? Utopiona. Jajeczka poświęcone? Poświęcone… Co do flagi na 1. Maja, to jeszcze mamy chwilę czasu… W końcu mogę w końcu bez przeszkód usiąść przy komputerze i złożyć wszystkim moim czytelnikom najlepsze życzenia z okazji świąt Wielkanocnych. Przy okazji bardzo dziękuję za życzenia naszej pani dyrektor i jeszcze za możliwość wyjścia z pracy w Wielki Piątek o całe dwie godziny wcześniej. Każdy kogo spotkałam wychodząc, kręcił z niedowierzaniem głową. Mówiłam, że tak będzie. Będziemy wdzięczni za każdy ludzki odruch, za każde normalne odezwanie… A poza tym… mówiłam, że nasz świetny scenograf i artysta wróci, w końcu są to niebagatelne pieniądze…  A co do klimatyzacji, to galerii sztuki polskiej z domieszkami nie ma śladu klimatyzatorów ( to są te duże pudła, z których wieje zimne powietrze w upały). A na ryzalicie jest teraz wentylacja, a nie klimatyzacja i to są naprawdę dwie różne sprawy, jak kto ciekawy, wystarczy poczytać w internecie. Czyli na skutek całego tego remontu na ryzalicie zamienił stryjek siekierkę na kijek, a może nawet na najzwyklejszy w świecie badylek…

KONFACeLA

11/10/2011

Rada nierada

Filed under: M jak Muzeum — Konfacela @ 08:02
Tags: , , , , , , , , , , , ,

Właściwie nadal nie wiadomo, jak wyglądało posiedzenie naszej Rady Powierniczej. W komunikacie z porannego spotkania podano, że rada zaakceptowała NORO (Nasz Obłąkany Regulamin Organizacyjny). No cóż, oczywiście trudno mi w to uwierzyć, nie mówiąc o zaakceptowaniu, ale mam głęboką świadomość, że rada ma nas głęboko w nosie, więc właściwie dlaczego by nie? Wiadomo za to, że regulamin był na posiedzeniu rady szeroko i gwałtownie dyskutowany. I że poza nim niewiele było do dyskutowania, bo NWD była nieprzygotowana do zmierzenia się z kolegami z rady. Nie przedstawiono żadnych sprawozdań z działalności reformatorskiej, ani żadnych laurek, ale sądząc po bałaganie jaki panuje, przynajmniej jeśli chodzi o remont, NWD sama nie wie, co się dzieje i co jeszcze pozostało do zdemolowania…

Tu uwaga zasadnicza: Reforma jako taka to nie jest żadna wartość dodatnia. Reforma musi mieć sens i przede wszystkim musi być potrzebna. Nie wątpię, że powinno się zreformować kolej, nową maturę (to znaczy powrócić do starej), nie mówiąc o systemie refundacji leków. Ale Muzeum Narodowe ZOSTAŁO ZREFROMOWANE w latach 90. przez Folgę i była to reforma kompleksowa, przeprowadzona bez fajerwerków, metodą prób i błędów i to wszystko, o czym się teraz czasem przebąkuje, a to że do wystaw powinni być sponsorzy, a że musi być program edukacyjny do wystawy, że katalog i folderek do wystawy, że plan wystaw powinien być znany na kilka lat naprzód – TO WSZYSTKO JUŻ BYŁO. Powtórzę: Muzeum zostało już zreformowane, co nie znaczy przekształcone – bo nie ma powodu żeby zmieniać muzeum sztuki typu encyklopedycznego w muzeum krytyczne albo narracyjne albo interaktywne czy co tam kto chce. Reforma nie polega  na tym, żebyśmy nagle przekształcili się w smoka z trzema głowami, tylko żebyśmy robili ładne duże wystawy i wpisywali do mony. I żebyśmy od czasu do czasu kupowali nowe rzeczy do zbiorów.

Na czym nie polega reforma: na zatrudnianiu swoich czyli różnych Misiek i Teciek do tego, co pracownicy zrobią dużo lepiej. Na niszczeniu dorobku poprzedników. Na znęcaniu się nad pracownikami, co w nowoczesnym języku nazywa się mobbingiem.

Tu mała uwaga, niezasadnicza, ale nie mogę się oprzeć: To nie my zaczęliśmy tę wojnę. Nikt tutaj nie chciał nowego konfliktu, szczególnie po tym, co przeszliśmy z Piotrowskim. W ogóle większość z nas wiązała pewne nadzieje z nową dyrekcją… No ale już nie wiąże, a jeśli to ciągle są jakieś nadzieje, to dotyczą czego innego…

Do problemu reformy wrócę niebawem.

I jeszcze tylko na zakończenie historyjka z mrocznych podziemi: któregoś dnia NWD musiała opuścić swoje jasne komnatki i zapuściła się na poziom -1 czyli poziom ryby… I nagle ją olśniło, że jest tam pełno niewykorzystanego miejsca i że można tam poprzenosić wszystkie te zbiory. Co tam wilgotność sięgająca 70%, kogo to obchodzi! Co tam zbiory biblioteki (po co tym nieukom jakieś katalogi), co tam porcelana… I nagle – dyrekcja naczelna musiała na chwilę obudzić się z letargu, co jej się zdarza raz na jakiś czas – i dotarło do niej, że to zły pomysł. Podobnie jak wieszanie grafik tuż nad listwą przypodłogową, nie mówiąc o kuciu ścian w sąsiedztwie Grunwaldu…

Do problemu letargu dyrekcji też wrócę wkrótce.

KONFACELA

04/10/2011

Przed radą

Filed under: M jak Muzeum — Konfacela @ 20:20
Tags: , , , , , , , , , , ,

Umieram z ciekawości co się stało z NNORO czyli regulaminem organizacyjnym, tym wysłanym do MKiDN (próbowałam rozwinąć ten skrót na różne sposoby, ale zawsze wychodziło mi nasze ministerstwo, nie co insze). A co do NNORO to sądzac po różnych znakach na niebie i ziemi znowu wrócił do Muzeum do poprawki, być może chodzi o jakieś kolejne błędy ortograficzne, chociaż kto wie?  Skądinąd wiadomo, że NWD (przypominam nieustająco: Nasza Wspaniała Dyrekcja, nie co insze) postanowiła się tym nie przejmować i w nadziei przyszłych aliansów rozpoczęła mianowanie nowych kuratorów… Ostatnio w ogóle porozumienie między nami a dyrekcją odbywa się poprzez kadry, czy to nie zabawne?

Rada Powiernicza się zbliża wielkimi krokami, jej posiedzenie odbędzie się jak wiadomo w Królikarni, ciekawe, czym NWD  chce się pochwalić, czy może chodzi o tę żadną ekspozycję, co to kosztorys opiewał na 90 tysięcy (a pani dyrektor podpisała bez mrugnięcia okiem, bo to była swoja wystawa). Prawdę mówiąc, gdyby nie warsztaty organizowane przez nasza oświatówkę, pies z kulawa nogą by tam nie zajrzał, ale oni zdaje się, wymyśliliby program edukacyjny do każdego bzdetu i ten program cieszyłby się powodzeniem i jeszcze dostałby jakąs nagrodę… Myślę również, że panie chcą się pochwalić kodeksem etycznym, tym co to jak się okazało w poniedziałek – jest już  prawie gotowy, ciekawość bierze, kto go opracował i co tam jest poza zaleceniem dla pracowników, żeby nie krytykowali pani dyrektor, tylko siedzieli cicho. Osobiście jestem zdania, że NWD działa na szkodę muzeum i ze jest to nieetyczne.  Ciekawe, co na to nasz kodeks…

I jeszcze jedno, wybory się zbliżają, pewnie będzie nowy minister, ciekawe czy to coś zmieni… mam taką nadzieję. I jak już jesteśmy przy tematach politycznych, czy zauważyliscie jak bardzo nasza pani dyrektor przypomina najwierniejszą zauszniczkę Kaczora czyli Fotygę? Ta ostatnia zafundowała sobie taki mały loczek nad uchem i trochę jej to pomogło (na wygląd). Poza tym obie są nadęte i obrażalskie, no i te włosy… Może trwała? Nowy kolor?

KONFACELA

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.