M jak Muzeum

14/11/2013

Warzyła sroczka kaszkę…

Sądząc po reklamach w telewizji Boże Narodzenie za pasem, a na nas – jak co roku spadnie deszcz nagród pieniężnych, po prostu złoty deszcz… Może nawet postawi się choinkę, nie mówiąc o kolędach? Wprawdzie w Muzeum Historycznym na gwiazdkę w zeszłym roku dyrekcja zafundowała swoim pracownikom koncert piosenek Okudżawy, ale tak nisko jeszcze chyba nie upadliśmy?
Złoty deszcz? Niekoniecznie. Nasze znakomite związki jak zawsze twardo rozmawiały z dyrekcją, na skutek czego deszcz nagród pieniężnych w tym roku będzie uzależniony od naszych naszego dobrego sprawowania. To oznacza, że nie wszyscy dostaną po równo, tak jak było w zeszłym roku – mówię o pieniądzach z nadwyżek, tylko będzie to forma premii. Motywacyjnej. Czyli że będą tacy, którzy dostaną na łyżeczkę, inni dostaną na miseczkę, a niektórzy dostaną cały sagan. No i będą tacy, którym się łebek urwie, bo – co nie jest w naszym muzeum aż taką rzadkością – dochrapali się w międzyczasie nagany czy też upomnienia. I wtedy nie ma kaszki. Tu mała dygresja, widać wyraźnie, że nagany przestały wystarczać i teraz dyrekcja z punktu grozi zwolnieniem dyscyplinarnym. A swoją drogą, jak to możliwe, że tak nisko upadliśmy?…
KONFACELa

20/06/2013

Rothko czyli sezon ogórkowy

 

Nasze paniuśki wygrzewają się w Maroku, tymczasem w muzeum – prawdziwy sezon.  Ogórkowy. Kilka dni temu oprowadzałam po muzeum znajomych z zagranicy. Nagle dotarło do mnie, że oprócz galerii polskiej i tego nieszczęsnego Rothki nie ma co oglądać. Dosłownie. Pozamykane są wszystkie pozostałe galerie… Byłabym zapomniała o galerii XX wieku, ale wszyscy zgodnie uznaliśmy, że wystarczy nam przejście wte i wewte i ze nie ma powodu, żebysmy musieli to oglądać po raz kolejny. Na Rothce byliśmy jedynymi zwiedzającymi. To oznaczało, że więcej było kobiet pilnujących niż widzów. Potem na polskiej o mało nie wyzionęlismy ducha z gorąca, a zwracam uwagę, że wtedy jeszcze padało i nie było upału. No, jeszcze poszliśmy na Heemskercka i to był koniec zwiedzania. Uprzejmie przypominam, że obecnie normalny bilet wstępu kosztuje obecnie 15 zł na wystawy stałe, a na czasowe 20 zł. Mam niemiłe wrażenie, że galeria polska+Rothko+Heemskerck to trochę mało za tę cenę.

I jeszcze jedna mała obserwacja, od dłuższego czasu mam wrażenie, że całe to dyrekcyjne towarzystwo prowadzi ze sobą zabawę w komórki do wynajęcia. Do różnych specjalistów od siedmiu boleści w rodzaju naszego naukawego nagle dotarło, że stały etat to stała pensja, nie mówiąc o składkach emerytalnych. Niektórym już się udało zasiąść na krzesełkach – vide nasze chłopaki, co to widać, że Pana Boga za nogi złapały.   A dla trzeciego chłopaka zabrakło krzesełka… i tu zabrakło, i tam zabrakło, dopiero w zacofanym i ociężałym Muzeum Historycznym się znalazło. No cóż…

KoNfAcElA

28/04/2013

Nie jestem jedyna

To nie jest tak, że tylko Muzeum Narodowe w Warszawie przeżywa kryzys i ogólny upadek, zarówno pod względem merytorycznym, jak i organizacyjnym. Rozejrzyjcie się dookoła. Popatrzcie sobie na Muzeum Historyczne Miasta Warszawy (http://warszawawolna.bloog.pl) i na tamtejszy blogroll, nie jestem jedyna, co za ulga! To znaczy nie czuję ulgi, że inni mają podobnie, tylko że w ogóle ludzie się buntują i próbują zrzucić z grzbietu całą tę dyrektorską hołotę! Dodajmy pojedyncze wpisy na tym blogu dotyczace Łazienek (co oni tam znowu zrewitalizowali, tylko czekać jak zaczną wymieniać okna na plastikowe albo strzelą sobie jakiś luksusowy apartamentowiec gdzieś na obrzeżach**), nieśmiałe sygnały z Muzeum Etnograficznego, które obecnie nie zajmuje się pisankami, ani kierzankami*, tylko organizuje wystawy młodych artystek irańskich (sic!). Oni tam wyraźnie grawitują w kierunku, w którym podążał Piotrowski, tzn. rozpaczliwie próbują zaprzeczyć misji własnej instytucji. Popatrzcie na Muzeum Literatury, jak by nie było położone o paredziesiąt  metrów od Historycznego.  Tam też dyrektorowi wydaje się, że jest bogiem (u nas – boginią) i że wszystko mu wolno, bo i dlaczego nie? A Muzeum w Kielcach, zreformowane przez naszego nieocenionego, pieknego specjalistę od systemu Adonis?

Kiedyś już o tym pisałam. Że obecna sytuacja gospodarcza promuje różnego rodzaju nieudaczników i karierowiczów, którzy chętnie i bez ograniczeń folgują swoim najniższym instynktom. Dyletantów, którzy nie zdają sobie sprawy, że fundamentem każdego muzeum są zbiory. I że muzealnikiem nie można zostać z dnia na dzień, i że te wszystkie mamuty, pracujące w swoich muzeach od ubiegłego wieku wiedzą lepiej od różnego rodzaju paniusiek, które nam zwalają na kark nasi organizatorzy, czy to z ramienia MKiDN czy też miasta.

KONFACELa

*Urządzenie do ubijania masła, pamiętam z dzieciństwa na wakacjach.

**Tylko proszę nie mieć do mnie pretensji, jeśli to prawda.

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.