M jak Muzeum

24/09/2012

Poczta Konfaceli

Zacznijmy od Bitwy – pamiętam jak na samym poczatku obecna dyrekcja wypytywała z pogardą i niesmakiem, jak mogliśmy się zgodzić na wypożyczenie Bitwy dokądkolwiek, tak jakby Piotrowski nie prowadził z nami otwartej wojny w tej sprawie… Obecnie pani dyrektor zbiera tam, gdzie nie posiała, chwaląc się jak to pięknie zakonserwowaliśmy nasz skarb narodowy. Nie czepiałabym się, gdyby nie ta straszliwa rama…
Teraz poczta. Osobiście odebrałam podczepiony do poprzedniego postu list przewodniczącej naszego związku jako ekskuzę – że była zajęta, że przeprowadzka, pakowanie wszystkich tych dzbanków i filiżanków i dlatego nie miała czasu na sprawy związkowe.  Osobiście jestem zdania, że większa ilość czasu niczego nie zmieni, ale cóż…
Idźmy dalej. Ograniczenie władzy kuratorów stało się faktem, z którym nikt nie próbował walczyć, bo się wszyscy bali, poza tym część naszych kolegów została świeżo mianowana, co oznacza że urodzili się klatce jak ten czyżyk u Krasickiego i nie wiedzą, jak wyglądają normalne stosunki między kuratorami i dyrekcją. Zupełnie tego nie rozumiem. Przecież teraz kurator nie decyduje o żadnych wypożyczeniach ani kwerendach, więc o co ta cała awantura? W ogóle o niczym nie decyduje, włącznie z duperelami, bo tym zajmuje się dyrekcja. Nic jednak nie zmienia faktu, że nasi kuratorzy są wysokiej klasy specjalistami i tutaj dochodzimy do ściany. Pani dyrektor może nami pomiatać  przy każdej nadarzającej się okazji w naszych własnych czterech ścianach czyli w Muzeum, ale na zewnątrz nasi pracownicy są otaczani zasłużonym szacunkiem i uznaniem.
Wyjaśnijmy sobie jeszcze jedno. Nie mam nic przeciwko wyjazdom naszego nowego kuratora sztuki starożytnej na Krym, bo po pierwsze on coś tam z tej ziemi jednak wygrzebuje, a po drugie wyobrażam sobie, jak cały dział oddycha z ulgą, kiedy go nie ma…
I żeby zmienić epokę… jak już kiedyś napisałam, dział sztuki nowoczesnej był tym, który poniósł największe straty podczas tzw. reform w zimą zeszłego roku, poza tym sprawdziłam, Muzeum posiada tylko jedną Łempicką, kto miał o niej pisać, jak nie ówczesny kurator? Czy nasz nowy kurator sztuki starożytnej chciałby, żeby ktoś inny pisał o jego stelach znad Bosforu? A co do strony internetowej dawnego gabinetu grafiki współczesnej, to jak pamiętam, jego kurator była autorką dawnej strony internetowej, jak patrzę na tę obecną, to mnie skręca, że coś takiego reprezentuje Muzeum na zewnątrz…
Trochę późno się zrobiło, więc o opłatach będzie następnym razem.

KonFACEla

18/09/2012

Kolejny odcinek muzealnego pitawalu

Ostatnie zebranie naszego związku nie przyniosło żadnych sensacyjnych wiadomości – tak jak podejrzewałam nasz niezależny i samorzadny związek nie wybronił nikogo, za to zaopatrzył wszystkie zwolnione osoby w pismo na nową drogę życia. Takie pismo można pokazać w sądzie, ale poza tym jego skuteczność niewiele różni się od przysłowiowego kadzidła serwowanego umarłym… Poza tym dowiedzieliśmy się, że nasza dyrekcja nie zdołała się spotkać z NSZZ Solidarność (Nadzwyczaj (z) Siebie Zadowolonym Związkiem)… od marca? Nasza dyrekcja ma czas na babskie pogaduchy o koralach z filcu i obcasach (wysokich), o przepisach na suflety z mozarellą (nie mówiąc o zapiekance z brokułów w pysznym kremowym sosie), nie mówiąc o dalekich podróżach, z których nic nie wynika – dlatego nie ma się co łudzić, że nasze panie będą chciały się z spotykać z tak kłopotliwym ciałem, jakim są związki zawodowe.
Co do kolejnej sprawy sądowej to w poniedziałek od samego rana wróbelki ćwierkały, że nasze panie usiłowały zawrzeć ugodę z kolejną powódką (byłą kierowniczką działu wydawniczego), ale bez efektu. Dodatkowo sąd ze zdziwieniem skonstatował, że zamiast pozwanej dyrekcji naczelnej pojawiła się niepozwana dyrekcja zastępcza (jak opakowanie zastępcze). I zażądał obecności tej pierwszej na następnej rozprawie. To niby drobiazg, ale większość z nas nie zdaje sobie sprawy, jak te panie same siebie postrzegają – dyrekcja naczelna uważa się za miłą i ciepłą, bezpretensjonalną osobę, a jej zastępczyni uważa, że jest surowa, ale sprawiedliwa – stąd wszelkie pretensje pod swoim adresem traktują jako osobistą przykrość i obrazę. Dlatego mam nadzieję, że dyrekcja naczelna zostanie zmuszona do pojawienia się w sądzie – z różnych względów dobrze jej to zrobi.
I jeszcze jedno, jeśli chodzi o sprawy sądowe – na powyższym zebraniu Solidarności dowiedziałam się ze zdumieniem, że w sprawie zwolnionej kurator sztuki nowoczesnej to nasza dyrekcja powołała na świadka zdegradowaną kurator grafiki współczesnej, chcąc pogrążyć tę pierwszą rękami koleżanki, pokazując swoją niby-szlachetność…  Jakie to perfidne. I podłe.

KonfaCela

Blog na WordPress.com.