M jak Muzeum

11/10/2011

Rada nierada

Filed under: M jak Muzeum — Konfacela @ 08:02
Tags: , , , , , , , , , , , ,

Właściwie nadal nie wiadomo, jak wyglądało posiedzenie naszej Rady Powierniczej. W komunikacie z porannego spotkania podano, że rada zaakceptowała NORO (Nasz Obłąkany Regulamin Organizacyjny). No cóż, oczywiście trudno mi w to uwierzyć, nie mówiąc o zaakceptowaniu, ale mam głęboką świadomość, że rada ma nas głęboko w nosie, więc właściwie dlaczego by nie? Wiadomo za to, że regulamin był na posiedzeniu rady szeroko i gwałtownie dyskutowany. I że poza nim niewiele było do dyskutowania, bo NWD była nieprzygotowana do zmierzenia się z kolegami z rady. Nie przedstawiono żadnych sprawozdań z działalności reformatorskiej, ani żadnych laurek, ale sądząc po bałaganie jaki panuje, przynajmniej jeśli chodzi o remont, NWD sama nie wie, co się dzieje i co jeszcze pozostało do zdemolowania…

Tu uwaga zasadnicza: Reforma jako taka to nie jest żadna wartość dodatnia. Reforma musi mieć sens i przede wszystkim musi być potrzebna. Nie wątpię, że powinno się zreformować kolej, nową maturę (to znaczy powrócić do starej), nie mówiąc o systemie refundacji leków. Ale Muzeum Narodowe ZOSTAŁO ZREFROMOWANE w latach 90. przez Folgę i była to reforma kompleksowa, przeprowadzona bez fajerwerków, metodą prób i błędów i to wszystko, o czym się teraz czasem przebąkuje, a to że do wystaw powinni być sponsorzy, a że musi być program edukacyjny do wystawy, że katalog i folderek do wystawy, że plan wystaw powinien być znany na kilka lat naprzód – TO WSZYSTKO JUŻ BYŁO. Powtórzę: Muzeum zostało już zreformowane, co nie znaczy przekształcone – bo nie ma powodu żeby zmieniać muzeum sztuki typu encyklopedycznego w muzeum krytyczne albo narracyjne albo interaktywne czy co tam kto chce. Reforma nie polega  na tym, żebyśmy nagle przekształcili się w smoka z trzema głowami, tylko żebyśmy robili ładne duże wystawy i wpisywali do mony. I żebyśmy od czasu do czasu kupowali nowe rzeczy do zbiorów.

Na czym nie polega reforma: na zatrudnianiu swoich czyli różnych Misiek i Teciek do tego, co pracownicy zrobią dużo lepiej. Na niszczeniu dorobku poprzedników. Na znęcaniu się nad pracownikami, co w nowoczesnym języku nazywa się mobbingiem.

Tu mała uwaga, niezasadnicza, ale nie mogę się oprzeć: To nie my zaczęliśmy tę wojnę. Nikt tutaj nie chciał nowego konfliktu, szczególnie po tym, co przeszliśmy z Piotrowskim. W ogóle większość z nas wiązała pewne nadzieje z nową dyrekcją… No ale już nie wiąże, a jeśli to ciągle są jakieś nadzieje, to dotyczą czego innego…

Do problemu reformy wrócę niebawem.

I jeszcze tylko na zakończenie historyjka z mrocznych podziemi: któregoś dnia NWD musiała opuścić swoje jasne komnatki i zapuściła się na poziom -1 czyli poziom ryby… I nagle ją olśniło, że jest tam pełno niewykorzystanego miejsca i że można tam poprzenosić wszystkie te zbiory. Co tam wilgotność sięgająca 70%, kogo to obchodzi! Co tam zbiory biblioteki (po co tym nieukom jakieś katalogi), co tam porcelana… I nagle – dyrekcja naczelna musiała na chwilę obudzić się z letargu, co jej się zdarza raz na jakiś czas – i dotarło do niej, że to zły pomysł. Podobnie jak wieszanie grafik tuż nad listwą przypodłogową, nie mówiąc o kuciu ścian w sąsiedztwie Grunwaldu…

Do problemu letargu dyrekcji też wrócę wkrótce.

KONFACELA

Reklamy

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.