M jak Muzeum

26/10/2012

Kochane pieniążki

Mało kto pewnie wie, bo i dlaczego miałby o tym wiedzieć? że nasza pani dyrektor znalazła w końcu czas, żeby porozmawiać z naszą Solidarnością. Tematem rozmowy były awanse i związane z nimi podwyżki pensji, temat elektryzujacy dla niektórych członków dworu, ponieważ zwykle dyrekcja podpisywała wniosek w tej sprawie w lecie, a tymczasem mamy środek jesieni. Co się okazało, ano że podwyżki w tym roku nie były specjalnie wysokie, tzn. kilkusetzłotowe (sic!), za to dwie osoby dostały 1800 złotych ekstra… No cóż, nie wiem jak jest w innych muzeach w Polsce, ale u nas jest to pensja asystenta, kustosz zarabia circa dwa razy tyle. Mało kto pewnie wie, bo i dlaczego miałby o tym wiedzieć, że są w Muzeum osoby zarabiające płacę minimalną, która wynosi obecnie 1500 złotych brutto, co oznacza, że osoba dostaje na rękę 1111,86 złotych. Od 1 stycznia przyszłego roku suma ta ma wzrosnąć o całe 100 złotych. Kiedy w zeszłym roku zdecydowano o podniesieniu płacy minimalnej do obecnej wysokości, pamiętam jak bardzo to martwiło naszą dyrekcję (że budżet się nie dopnie z tego powodu). Chyba nie muszę mówic, jak w tym kontekście wyglądają podwyżki o 1800 złotych…
Podczas rozmowy z Solidarnością pani dyrektor stwierdziła, że tak mała liczba awansów i związane z nimi niskie podwyżki są wynikiem spraw sądowych wytoczonych Muzeum, jako że trzeba się liczyć z koniecznością wypłaty odszkodowań… Ta uwaga w założeniu miała nas wszystkich zawstydzić, a także wzbudzić poczucie krzywdy, bo proszę, jakieś odszkodowania mamy płacić, a niby komu i z jakiej racji? Ta uwaga ma też swoje drugie dno, kompletne dno! bo oznacza, że nasze panie dobrze wiedzą, że w końcu przegrają i podatnik będzie musiał ponieść koszty całej tej imprezy…
A przy okazji… tak sobie myślę, że ostatnie posiedzenie rady powierniczej niekoniecznie musiało przebiegać po myśli naszej dyrekcji i że panie chyba dostały po piórach, stąd ta gwałtowna chęć współpracy z hołotą i wszystkie te spotkania z Solidarnością i radą pracowników…

KOnfacela

Reklamy

14/10/2012

O tym, co mnie upokarza, a także o ramie do Grunwaldu

Przeczytałam te niby gratulacje przysłane 2all przez przewodniczącego naszej rady powierniczej i najpierw byłam zdziwiona, a potem już tylko mogłam się śmiać. Ominęłam ten temat i to chyba był mój błąd. Mówię o ramie do Grunwaldu. Jest – no cóż, jest po prostu tragiczna. Bombastyczna, wulgarna, nie w duchu epoki, a jeśli już coś w tym stylu, to nie w tym natężeniu. Ta rama gasi obraz, walczy o uwagę widza z samym płótnem, jak to możliwe, że nasz znakomity przewodniczacy tego nie zauważył??  Kto ma oko nie z guzika, ten widzi, jak mawiał jeden z naszych profesorów…
Idźmy dalej. Jeżeli jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?
Bardzo długo zastanawiałam się, jak o tym wszystkim napisać w kilku zdaniach. Na czym to wszystko polega. Co jest źle. W jednym zdaniu to polega na tym, że czuję się upokorzona. Ktoś mi tu kiedyś zarzucił, że pewnie nie załapałam się na damę dworu, otaczającego nasze panie i dlatego narzekam, a gdybym była beneficjentką obecnej dyrekcji, to bym siedziała cicho. I że nasza dyrekcja prześladuje tylko niektórych. No więc, już sama ta sytuacja z dworem mnie upokarza. Społeczność muzealna dzieli się w tej chwili na dwór, a także milczacą hołotę z głową pod kocem i tych nieszczęsnych niektórych. Upokarza mnie, że w miejscu, które aspiruje do miana przybytku kultury, który ma krzewić wartości humanistyczne, być jakimś tam forum publicznym – są jacyś niektórzy. I że wszyscy to tolerują. Spotkałam się nawet z opinią, że być może niektórzy u nas w muzeum słusznie dostają za swoje, że coś w tym musi być. W tym miejscu nie mogę się oprzeć porównaniu z przemocą domową – jak wiadomo niektóre żony słusznie dostają lanie (bo zupa była za słona).
Co mnie jeszcze upokarza, to zacofanie (chociaż w przeciwieństwie do DuchaPRLu Ruszczyc nie potrafił używać poczty elektronicznej, a tu proszę, jakie jesteśmy wyedukowane) i przerost biurokracji, niekompetencja i ignorancja naszej dyrekcji… nie mówiąc o stylu zarządzania. Do tego tematu jednak wrócę w następnych postach.
I żeby nie było, że tylko narzekam. Wczoraj jechałam metrem i tam był quiz o skarbach Muzeum Narodowego w Warszawie, zupełnie przyjemny i zachęcający, słyszałam, jak ludzie mówili. To znaczy zastanawiali się, gdzie jest to muzeum, ale przecież do takich chcemy trafić z naszą, pożal się Boże, ofertą.

KonfaCela

P.S. Na stronie internetowej gazety „Polityka” jest głosowanie na najlepszego i najgorszego ministra w obecnym rządzie, bardzo polecam. Ja już zagłosowałam na naszego ministra kultury, który jest jednocześnie naszym organizatorem… Zgadnijcie po której stronie!
http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1531179,1,ranking-wybierz-najlepszych-i-najgorszych-ministrow-tuska.read

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.