M jak Muzeum

11/06/2013

Ciągle pada, ciąg dalszy

Wytrwałe poszukiwania winnego zalania na ryzalicie przyniosły rezultaty! Nasza dyrekcja, która wydała ministerialne pieniądze przeznaczone na remont w sposób wołający o pomstę do nieba – czyli ani oszczędny, ani racjonalny – tak długo szukała kozła ofiarnego, aż znalazła. Teraz okazało się, że winnym wypaczenia podłogi jest kierownik laboratorium! Nagle ni stąd, ni zowąd zaczęto mu grozić zwolnieniem w trybie dyscyplinarnym, tak jakby to on zadecydował o wyborze instalacji klimatyzacyjnej – jeśli to ona jest winna, albo miał wpływ na pogodę (ciągle pada, asfalt ulic jest dziś śliski jak brzuch ryby). Przeprowadzono śledztwo, które wykazało, że kierownik laboratorium nie meldował  o wysokich odczytach wilgotności na ryzalicie (przy czym jak się okazało, nie był do tego zobowiązany).  Nadal nie wiadomo, CO spowodowało wypaczenie podłogi, ale na wszelki wypadek postanowiono wyrzucić dyscyplinarnie kierownika laboratorium, jakie to typowe!

Ja się pytam: KTO wybrał tę, a nie inną instalację klimatyzacyjną i czym się kierował? Czy mamy nią jakąś gwarancję? Przypominam uprzejmie, że zadaniem klimatyzacji jest utrzymanie zadanych warunków klimatycznych – ja wiem, że ciągle pada, ale to na tym polega, że klimatyzacja wyrównuje temperaturę i wilgotność do zadanych wartości. Nasza, jak widać, nie spełnia tego zadania, co oznacza, że za pieniądze podatnika, czyli moje i Twoje, mój drogi Czytelniku, kupiono bubel.

Dodajmy na zakończenie, że ostatecznie kierownik laboratorium nie został wyrzucony (dyscyplinarnie!), tylko dostał naganę, u nas to normalne.

Umieram z ciekawosci, kto będzie nastepnym winnym wypaczenia podlogi  i jakie postawią mu zarzuty.

KonFACEla

PS. Dzisiaj nie padało. Ale lato zapowiada się burzowe.

Reklamy

13/05/2012

Trudny problem podpisów

Filed under: M jak Muzeum — Konfacela @ 21:58
Tags: , , ,

Za niecały tydzień otwarcie! Hip hip hura! Nie mogę się doczekać. W przeciwieństwie do innych muzeów zamkniętych w ramach remontu, u nas od początku była konkretna data, rocznica, która wyznaczała datę ponownego otwarcia. Dlatego nie można było ciągnąć tego wszystkiego w nieskończoność.
Tymczasem mamy idiotyczną aferę z podpisami pod obrazami. Od dawna było wiadomo, że dziwnie pachnąca farba, której liczne kubełki pomieszkiwały ostatnio w pakowalni – jest farbą nowoczesną. To znaczy, że jeśli młodzież będzie wycierała brudne ręce o ściany, to wystarczy jeden ruch gąbką… Niestety, ten kij ma dwa końce. Nagle okazało się, że ściana nie przyjmuje brudu, ale i plastikowych literek, z którch miano ułożyć podpisy. Może klej kropelka? Albo ośmiorniczka?  W całej tej sprawie najbardziej niepokojące jest jednak to, że kiedy problem pojawił się na galerii malarstwa polskiego, został ukryty przed sąsiednimi działami! Nie przed prasą, jeszcze jest czas, zresztą to bym nawet rozumiała, ale nie – odnośny kurator zabronił o tym komukolwiek mówić, co spowodowało, że po tygodniu kolejny kurator musiał się zmagać z tym samym problemem. Nie chcę myśleć, co będzie z podpisami na Wywyższonych. Dlaczego państwo na kuratorium zajmują się naprawdę marginalnymi w tej sytuacji problemami naszego archiwum, zamiast wspólnie próbować rozwiązać trudną kwestię podpisów? Do bani z taką współpracą!
Rozumiem, że jest jakaś część szerszego zjawiska – u nas ostatnio wszystkie przedsięwzięcia zbiorowe polegają na tym, że jeden (dyrekcja) mówi, reszta (hołota) słucha, po czym zostaje wydany komunikat. Nie zmienia to faktu, że współpraca polega na czymś innym.
Idziemy dalej. Zaproszenia, to granatowe z białym wężykiem i to drugie dla kuratorów. To drugie na piątek, więc skąd polecenie wypisania zaproszonych gości, rozumiem, gdyby chodziło bezpieczeństwo o prezydenta, ale nie chodzi. Mam wyszczególniać sąsiadkę z matką i koleżankę z liceum? Co to za jakieś praktyki rodem z poprzedniej epoki?
Mam też obserwację pozytywną: rozwalono tę budę przy wejściu, mam nadzieję, że po wykruszeniu resztek betonu w tym miejscu położy się trawę z rolki? Osobiście wolałabym jakieś duże drzewo, ale to kosztowna operacja.

KOnFACELA

10/05/2012

Kto się boi czarnego luda?

Nie mam współczucia dla naszej dyrekcji. Dlatego bawią mnie takie sytuacje, jak ostatnio. Jeśli nasza pani dyrektor tak bardzo chce wiedzieć, jakie nastroje panują w Muzeum, może powinna przeprowadzić badania opinii publicznej… zamiast wypytywać nasze dziewczyny z Solidarności. Przecież wszyscy kochają naszą panią dyrektor, nie mówiąc o jej zastępczyni. Jak mówią, ta ostatnia jest chora, jeśli nie zrobi przynajmniej jednej awantury dziennie. Jak znam życie, jest z tego dumna…
No więc, skąd ta myśl, że coś mogłoby być nie w porządku? Czegoś się obawiamy?
Myślę, że nie ma powodów do obaw. Jest dobrze. Wszyscy się boją pani dyrektor.
Ale ten strach jest obopólny. Pani dyrektor też się boi pracowników.
Nietrudno zgadnąć, czego się boją pracownicy: utraty pracy, zwolnienia kolegów, oddania jakichś tam zbiorów (głównie depozytów, od jakiegoś czasu dyrekcja zaprzestała pytania kuratorów o cokolwiek i słusznie).
Jeśli chodzi o dyrekcję, sprawa jest trochę bardziej skomplikowana. Dyrekcja boi się panicznie, żeby coś nie wyszło na zewnątrz, jakieś obrzydliwe sprawy, które mogłyby ją skompromitować. Mobbing nie jest niczym chwalebnym, szczególnie jeśli, przynajmniej w założeniu – podobnie jak Piotrowski – wyznaje się tzw. lewicowy światopogląd. Poza tym nasza biedna dyrekcja obawia się, że ktoś może się okazać mądrzejszy od niej – to całkiem realna obawa – dlatego profilaktycznie nie podejmuje żadnego dialogu i słusznie, po co kusić licho. Nie wiem tylko, jak prasa przyjmie zapewnienia o rewolucyjnym charakterze naszej nowej galerii sztuki polskiej, która to galeria póki co nie wnosi niczego nowego do sprawy, jak wszystkie nasze odnowione pomieszczenia wygląda – no co ja na to poradzę?! – tandetnie, do tego pachnie tą nową dziwną farbą…
Oprócz tego nasza dyrekcja boi się nas, pracowników, to znaczy Ciebie i mnie, mój drogi czytelniku, ponieważ wie, że jest nie w porzadku…
Kto się boi czarnego luda? Mówią, że jedyną rzeczą, której powinniśmy się bać, jest strach…

KONFAcELA

25/04/2012

Skala zamieszania

Podejrzewam, że aż do 17 maja, a i długo potem, tematem dyżurnym na tym blogu będzie remont. Przy okazji – bardzo mnie  bawią wygłaszane teraz przy każdej okazji deklaracje naszej dyrekcji dotyczące wentylacji i klimatyzacji. Nikt nie mówi dokładnie gdzie, gdzie będzie ta klimatyzacja, wiadomo tylko, że nie będzie jej na malarstwie polskim, co w kontekście odsłoniętych świetlików nie rokuje najlepiej…
Teraz na temat skali całego tego zamieszania. Fakt postawienia kilku nowych ścianek na wspomnianym już malarstwie polskim nie jest niczym specjalnym, w Muzeum stawia się ścianki przy każdej wystawie czasowej. Okna wymieniano sukcesywnie od jakiegoś czasu, a jeśli chodzi o podłogi, to to co się wyprawia przy cyklinowaniu przechodzi wszelkie pojęcie.
Jeśli chodzi o dziedziniec Lorentza, to myślę, że nasz niegdysiejszy dyrektor przewraca się w grobie, szczególnie jeśli chodzi o te powycinane drzewa. Nie mówiąc o trawie z rolki. Nie ogród, nie oaza w centrum miasta, tylko gołe, zielone boisko. Tyle będziemy mieli przynajmniej wspólnego z EURO, bo oni tam na tym stadionie chyba też mają trawę z rolki.
I na koniec coś pozytywnego, a przynajmniej zapowiada się pozytywnie: zdjęto tę straszliwą quasi-cmentarną czarno-złotą tablicę przy wejściu dla pracowników. Mam nadzieję, że nowa będzie bardziej gustowna.
Na zakończenie krótka historyjka związkowa, dotyczaca wyborów do rady pracowników i wtrącania się w tę sprawę  naszej wice-dyrekcji (trudny problem ordynacji wyborczej). Ta rada nie powstanie i za dziesięć lat, jeżeli w końcu ktoś z tym nie pójdzie do sądu, bo naszej dyrekcji zależy wyłacznie na przewlekaniu sprawy. To że nasze  drugie związki znowu zdradziły i to w ostatniej chwili  nie jest niczym nowym. Długoletnia tradycja wojny z merytorycznymi, a także kolejne zapewnienia głównej księgowej zrobiły swoje. Mimo że dyrekcja już od dawna nie faworyzuje pracowników niemerytorycznych, ci jakby nadal nie rozumieli, że brak rady pracowników jest niekorzystny również dla nich. Tak. To już się robi nudne.

A jeśli już mowa o sądzie, to w jednym z najbliższych odcinków pitawal muzealny.

KONFACELA

18/04/2012

Konferencja z udziałem

Filed under: M jak Muzeum — Konfacela @ 22:00
Tags: , , ,

Prawdę mówiąc jestem bardzo niespokojna po dzisiejszej konferencji prasowej. Ja rozumiem, że nasz minister bardzo ceni naszą panią dyrektor, ponieważ ona mu gwarantuje święty spokój. No a u nas jest spokój, może niekoniecznie święty, ale jednak. Ludzie zostali wzięci za mordę. Pan minister jest zadowolony. Niewątpliwie dlatego na deklarację naszej pani dyrektor, że ona tutaj przyszła na krótko, aby u kresu swego swojego żywota zreformować to nieszczęsne Muzeum, nasz minister zaoponował, że to nie jest przesądzone… a mnie dreszcz przeszedł po krzyżu.
Myślałam, trzy lata nie wyrok, można przeczekać, ale jeśliby cała ta niemoralna sytuacja miałaby trwać dłużej, to jest to wiadomość najgorsza z możliwych. Ale – może pani dyrektor też ma już dosyć, pokazała co potrafi i to jej wystarczy. Gorzej z wicedyrektor od zarządzania, bo tą rozpiera energia i wyraźnie jest to ciemna energia (wywierająca ujemne ciśnienie na przestrzeń). No nic. Może nie powinniśmy martwić się na zapas.
Co do naszego znakomitego projektanta, to facet ma naprawdę wielkie ego… z jego przemówienia wynikało wyraźnie, że wszyscy przed nim i zapewne po nim mogliby mu buty czyścić… No cóż, czekam z niecierpliwością. Wszyscy czekają. Ludzie, których nigdy w życiu bym o to nie podejrzewała, z nadzieją wzdychają, że może jednak się nie uda.
Prawdę mówiąc na miejscu naszej pani dyrektor źle czułabym się z taką myślą – że moi ludzie – co ja mówię – no więc, że moi podwładni życzą mi, żeby nie udało mi się zdążyć z remontem. Bo w gruncie rzeczy to okropne.

KonfacelA

12/04/2012

Po co robiliśmy remont?

Policzmy, do Nocy Muzeów zostało pięć tygodni i to niecałych. Jak nasze panie wyobrażają sobie powieszenie galerii sztuki polskiej z przymieszkami, galerii sztuki nowożytnej i Wywyższonych w tak krótkim czasie? Co zrobiono do tej pory oprócz galerii sztuki nowożytnej na ryzalitach? Co nasz nieoceniony projektant zamierza zrobić z tymi koszmarnymi szparami między płytami? Domyślam się, że te płyty mają umożliwiać dostęp do okien i podobno mają się odchylać, żeby w razie czego mógł tam wpełznąć jakiś krasnoludek… albo inny elektryk. Nie zmienia to faktu, że szpary wyglądają strasznie… tandetnie. Czy po to robiliśmy remont, żeby Muzeum wyglądało tandetnie? Co do klimatyzacji na galerii sztuki polskiej to już wiadomo – niczego takiego nie przewidziano. Jeśli latem będą upały, to na naszej najlepszej galerii znowu będzie można ducha wyzionąć z gorąca. Galeria sztuki polskiej jest naszą dumą i nic nie zdoła tego zepsuć,  nawet te nieszczęsne i nienajwyższego lotu, wybrane na siłę europejskie dodatki. Co jeszcze zrobiono na naszej sztandarowej galerii? Ano pomalowano ściany na inne kolory, zmieniono oświetlenie i to wszystko. Po to robiliśmy ten cały remont?
Nie wiem, co zrobiono na najwyższych galeriach, tam gdzie do tej pory było malarstwo holenderskie. Też pomalowano ściany na inny kolor? Co z klimatyzacją? Niech mi ktoś pokaże klimatyzatory, dopóki nie zobaczę na własne oczy, nie uwierzę. Nie mówię o wentylację grawitacyjnej, która podobno działała w Muzeum już przed wojną, a potem została bezmyślnie zasypana w latach 70. Pewnie teraz ją udrożniono, nie zmienia to faktu, że wentylacja grawitacyjna działa latem tylko wtedy, kiedy wieje wiatr!
Bardzo jestem ciekawa, co nasze panie naopowiadały dzisiaj na kolejnym zebraniu rady powierniczej, czy zdołały kogokolwiek przekonać, że zdąża z tym całym bałaganem i czy przyleciał Jack, który od jakiegoś czasu nie jest już dyrektorem w Londynie, tylko w Vancouver. To daleko. Bilet kosztuje. Muzeum wydaje ciężkie pieniądze na różne absurdalne ekspertyzy z zadaną tezą (mam na myśli ten bubel poświęcony kwerendom i wypożyczeniom), czy teraz będziemy jeszcze fundowali Jackowi przeloty z Kanady?

KONfACELA

07/04/2012

Życzenia Wielkanocne

Filed under: M jak Muzeum — Konfacela @ 19:07
Tags: , , , , , , , , , ,

Marzanna utopiona? Utopiona. Jajeczka poświęcone? Poświęcone… Co do flagi na 1. Maja, to jeszcze mamy chwilę czasu… W końcu mogę w końcu bez przeszkód usiąść przy komputerze i złożyć wszystkim moim czytelnikom najlepsze życzenia z okazji świąt Wielkanocnych. Przy okazji bardzo dziękuję za życzenia naszej pani dyrektor i jeszcze za możliwość wyjścia z pracy w Wielki Piątek o całe dwie godziny wcześniej. Każdy kogo spotkałam wychodząc, kręcił z niedowierzaniem głową. Mówiłam, że tak będzie. Będziemy wdzięczni za każdy ludzki odruch, za każde normalne odezwanie… A poza tym… mówiłam, że nasz świetny scenograf i artysta wróci, w końcu są to niebagatelne pieniądze…  A co do klimatyzacji, to galerii sztuki polskiej z domieszkami nie ma śladu klimatyzatorów ( to są te duże pudła, z których wieje zimne powietrze w upały). A na ryzalicie jest teraz wentylacja, a nie klimatyzacja i to są naprawdę dwie różne sprawy, jak kto ciekawy, wystarczy poczytać w internecie. Czyli na skutek całego tego remontu na ryzalicie zamienił stryjek siekierkę na kijek, a może nawet na najzwyklejszy w świecie badylek…

KONFACeLA

04/04/2012

Nie bez przyczyny

Co mówią na naszym pięknym korytarzu, ano że nasza dyrekcja pokłóciła się, niestety, z naszym znakomitym projektantem. Mówią, że biedakowi nie zapłacono za genialny projekt. Mówią też, że zapłacono, ale za mało. I że nasz artysta zabrał się i poszedł zarabiać pieniądze gdzie indziej… Ponieważ projekt nowej galerii sztuki polskiej był przygotowywany z pominięciem działu, więc teraz trudno oczekiwać, że samo się powiesi, bez projektanta. Chyba żeby pani dyrektor osobiście… ale chyba siły już nie te…
Ale nie trzeba się martwić, mówią, że artysta wróci. Na jego miejscu też bym wróciła, choćby po to, żeby wydostać resztę pieniędzy… Z tym może być jednak krucho, ponieważ Ministerstwo Finansów zamroziło tzw. bezosobowy fundusz płac czyli wszystkie wypłaty poza pensjami pracowników na etacie. Przypuszczam, że artysta sobie poradzi i w ogóle cała ta sfora z zewnątrz jakoś dziwnie mnie nie martwi, tylko tak się zastanawiam, co będzie z naszą grupą techniczną, nie mówiąc o dziale organizacji wystaw, czy jak tam on się teraz po reorganizacji nazywa?
W ogóle zjawisko jest niepokojące. Demoralizacja i upadek obyczajów. Ludzie przekazują sobie wszystkie te nowiny z wielką satysfakcją. To musi być okropne, kiedy podwładni czekają na każde potknięcie dyrekcji…  Ale – nie ulega wątpliwości, że to wszystko dzieje się nie bez przyczyny, prawda?
konfaCela

18/03/2012

Poczta Konfaceli

Droga Damo z Łasiczką, dopiero dzisiaj zauważyłam Twój wpis pod moim przedostatnim postem. Ten z cytatem z Dołęgi-Mostowicza. Uważam, że porównanie naszej dyrekcji zastępczej z Nikodemem Dyzmą jest wyjątkowo trafne. Twój wpis, droga Damo, skłonił mnie do refleksji nad naszą sytuacją. Na czym to właściwie polega. Dlaczego nasza dyrekcja usiłuje nam wmówić, że nic złego się nie dzieje – przeciwnie, że jest świetnie. Propaganda sukcesu jak za Gierka. Dyzma również, o ile dobrze pamiętam, odnosił same sukcesy, a nawet dostał od prezydenta misję stworzenia nowego rządu… Ten sam przekaz wychodzi od nas na zewnątrz, osobliwie w kierunku naszego organizatora, nie mówiąc o prezydencie… Przeprowadziliśmy restrukturyzację, a także redukcję zatrudnienia. Czy to nie brzmi dobrze? Moim zdaniem świetnie. Każdy czeka na takie informacje. No to co? Restrukturyzacja? Jest. Redukcja zatrudnienia? Jest. Remont? Jest. Chyba tylko o fladze na pierwszego maja zapomnieliśmy…  Na czym właściwie polega nasz problem? Co możemy przeciwstawić trzem RE: REstrukturyzacji, REdukcjom i REmontowi?
1. Pierwsze RE. Krótko mówiąc: nowa struktura jest niezgodna z podstawowymi podziałami w naszej szlachetnej dziedzinie, poza tym jest niekonsekwentna. Nowa struktura nie odzwierciedla w żaden sposób naszych mocnych stron, nie wyróżnia, lecz marginalizuje działy posiadające szczególnie cenne zbiory. Nowa struktura jest nieefektywna – jak centralizm zarządzania miałby pomagać w przepływie informacji i podnosić sprawność działania całej instytucji? No więc: NIEKOMPETENCJA. Ale poczytajcie sobie prasę, czy to można przeciwstawić RESTRUKTURYZACJI? U nas wszyscy krzyczą REFORMA! RESTRUKTURYZACJA! nie zdając sobie sprawy z tego, że te procesy wymagają głębokiej wiedzy i doświadczenia.
2. Drugie RE. Nie twierdzę, że w Muzeum nie należało zdredukować części zatrudnienia. Ale może należało najpierw pomyśleć, gdzie naprawdę jest za dużo ludzi, a gdzie ich brakuje, a nie zwalniać głupio, bezmyślnie, z osobistych pobudek, złośliwie, mechanicznie i tak dalej. Tutaj mamy już mocniejsze słówko do przeciwstawienia REDUKCJOM, a mianowicie MOBBING jako część szerszego problemu. Oraz nadal NIEKOMPETENCJA.
3. Trzecie RE. Jak większość z nas, z dyrekcją włącznie, nie znam się na REMONCIE. I nie muszę. Drogi Anonimie. To świetnie, że planuje się założenie klimatyzacji na dawnych galeriach sztuki obcej. A kiedy? Czy to będzie tak jak z Trasą Łazienkowską, że tuż po uroczystym otwarciu wszystko się na nowo zamknie i zacznie remont na nowo? Jest jakiś plan montowania klimatyzatorów? Czy Wywyższeni będą dodatkowo uhonorowani klimatyzacją? A może dopiero przed wystawą Rothko wszystko się znowu rozwali i założy klimatyzację? Pewnie nie powinnam tego sugerować, bo nie po raz pierwszy moje światłe pomysły  stanowią natchnienie dla naszej dyrekcji, ale co tam.
Nie zmienia to faktu, że remont powinien być prowadzony stopniowo, bez  konieczności zamykania Muzeum dla publiczności. Że ktoś powinien go koordynować i ustalić z góry jakąś kolejność czynności, żeby nie robić dwa razy tego samego (cyklinowanie przed postawieniem ekranów!). Że nie powinno być czterech podwykonawców. Bo inaczej mamy do czynienia z NIEKOMPETENCJĄ i MARNOTRWSTWEM. Mówimy o publicznych pieniądzach, bo nawet jeśli mamy kilku sponsorów, to gros naszych wydatków ponosi państwo polskie.

Nie wiem, czy NIEKOMPETENCJA, MOBBING i MARNOTRAWSTWO są w stanie przebić trzy RE. Jak czytam gazety, to nie jestem pewna. Tamto są słowa-wytrychy, może tylko MOBBING jest w stanie przykuć czyjąkolwiek uwagę, bo to modne. Jak ktoś ma jakiś pomysł, jaki wytrych przeciwstawić naszym trzem RE, to poproszę.  Wbrew pozorom język sprzeciwu jest równie ważny jak sam sprzeciw.

I na koniec, ponawiam swój apel o podpisywanie się pseudonimami.

KONFACElA

17/03/2012

Syndrom Chorego Budynku

Wiosna nadchodzi wielkimi krokami! Wszyscy spieszą z pomocą naszej drogiej instutucji! Jak się dowiadujemy ze sprawozdania z poniedziałkowego kolegium na sławetnym obiedzie padło kilka propozycji. To znaczy, że któryś z tych ludzi zaproponował, że być może jutro, w grudniu, po południu… Wszystko u nas działa na zasadzie radia Erewań. Mówimy: remont, myślimy partia… to znaczy, mówimy partia, myślimy Lenin… tfu, mówimy remont, widzimy: pomalowane na inny kolor ściany plus wycyklinowana podłoga, ja się pytam, gdzie tu jest jakikolwiek remont? Gdzie jest klimatyzacja? Nie mówię o wentylacji, nie mam pojecia, czy jej wymiana była potrzebna, ale o klimatyzacji. Muzeum od dawna cierpi na syndrom chorego budynku, dosłownie i w przenośni. Zbyt mała ilość świeżego powietrza i zła jego jakość na galerii malarstwa polskiego z przyległościami od lat powodowały u pań pilnujących typowe objawy SBS (nie mówimy o Sytuacji Bez Sensu, tylko o tzw. Sick Building Syndrome). Brak klimatyzacji na polskim jest dla mnie czymś tak niepojętym, że zapytam, może ja czegoś nie wiem, może czegoś nie zauważyłam? Ktokolwiek widział (klimatyzację), ktokolwiek wie? Idźmy dalej, czy ktoś coś słyszał o klimatyzacji na dawnych galeriach sztuki nowożytnej obcej (bez przyległości?), tam gdzie teraz mają być Wywyższeni? Tak pytam, bo jak się okazuje mamy plan wystaw na 2013 rok, zajrzyjcie sobie na naszą stronę internetową… no i tam jest Rothko, w przyszłym roku. Nie wiem, jak nasza dyrekcja to sobie wyobraża, że Amerykanie dadzą nam te swoje arcydzieła do nieklimatyzowanych pomieszczeń latem. Poza tym kiedy ostatnio pożyczaliśmy coś z Waszyngtonu? To musiało być za Folgi, która w przeciwieństwie do naszej obecnej dyrekcji, jak już wyjeżdżała coś załatwić, to wracała z kontraktem pod pachą. A, jeszcze mnie ciekawi, kto ewentualnie miałby zapłacić za ubezpieczenie. Czy nasza pani dyrektor sądzi, że wystarczą gwarancje rządowe??

Poza tym zastanawia mnie problem kwerendy jako takiej. Wielu z nas musiało swego czasu wyjaśniać różnego rodzaju kontrolerom, na czym polega kwerenda. Upominano nas, że powinniśmy ograniczyć ilość kwerend. Nietrudno zgadnąć, dlaczego – chodzi o to, żebyśmy nie robili czegoś, co nam wypełnia czas, w którym rzekomo nic nie robimy. Niestety, od czasu do czasu dyrekcja budzi się z letragu albo ze snu zimowego i zaczyna wertować pocztę, wynajdując przy tym najbardziej absurdalne kwerendy, które należałoby wyrzucić do kosza (albo zaproponować, żeby państwo sobie sami przyjechali i poszukali). Nie mówię o kwerendach w rodzaju cyklina (nazywana również gładzicą) w sztuce albo wystawa kur ozdobnych, jak ostatnio (bo to z grubsza załatwia mona), tylko o różnych monstrualnych kwerendach, obejmujacych wiele działów i dziesiątki tysięcy obiektów do przejrzenia. Już nie mówię o tym, że z reguły nie są to muzea czyli nasz naturalny partner, tylko różne towarzystwa naukowe… W rozmowach z różnymi instytucjami zewnętrznymi nasza pani dyrektor, z reguły bardzo niegrzecznie, odpowiada, że pracownicy – jej pracownicy – są bardzo zajęci i nie mają czasu pracować za i na inne muzea…

Na koniec tradycyjnie o garstce. Niezadowolonych. Każdy dyktator twierdzi, że przyczyną rozruchów jest garstka wichrzycieli. Nasza dyrekcja oprócz tego stara się ze wszystkich sił, żeby rozbić jedność pracowników, sugerując istnienie różnych sztucznych podziałów, takich jak starzy i młodzi, kuratorzy i reszta pracowników, nie eksponując przy tym, co zabawne, starego podziału na pracowników merytorycznych i administrację. Nietrudno zgadnąć, dlaczego. Do tej pory administracja znajdowała się przeważnie pod parasolem ochronnym, ale nasza dyrekcja zastępcza złożyła ten parasol i odstawiła do kąta. Nie wiem, czy powinniśmy się tym cieszyć, czy martwić, ale obecnie administracja robi za hołotę w niemniejszym stopniu niż pracownicy merytoryczni. Szacun, drodzy państwo… jak mówią młodzi. Albo – witajcie w klubie, jak mówią starzy.

KONFACELa

Następna strona »

Blog na WordPress.com.