M jak Muzeum

18/07/2013

Nieborów czyli wakacje

Filed under: M jak Muzeum — Konfacela @ 22:31

Tym razem będzie wakacyjnie – o naszym oddziale w Nieborowie. Nieborów powoli zarasta, a jest to, przypominam, ogród francuski, przynajmniej w części środkowej, co oznacza, że drzewa i krzewy wymagają strzyżenia we wzorki.  Nieborów jest też w przededniu reformy, która miałaby poprawić jego nędzną kondycję. Podobno po reformie będzie lepiej, ale ptaszki ćwierkają – w Nieborowie jest dużo różnych ptaszków, bo to duży ogród, że po reformie będzie więcej zastępców głównej pani kurator, a mniej ogrodników. I słusznie! Po co nam ogrodnicy, trawa sama uschnie, tym bardziej, że mamy mieć gorące lato. Gorzej z drzewami, nie mówiąc o stawach. Nie zmienia to faktu, że wizja tamtejszej pani kurator jest szalenie… optymistyczna. Tu będzie kawiarnia, a tu restauracja, a tutaj sala konferencyjna (nic nie szkodzi, że budynek został niedawno wyremontowany, czytaj: grzyb zżera ściany). A tam będzie… co? Nie pamiętam, ale proszę, jakie ładne… Ja mam pomysł. A może by tak wyremontować pałac w Nieborowie? Jakaś mała wentylacja pod sufitem? Proponuję puścić rury wzdłuż fasety i ewentualnie je pomalować zgodnie z nazwą pomieszczenia, w takim Żółtym Gabinecie na żółto…

KonfacEla

Reklamy

12/07/2013

Kinder-mleczny-korytarz

Remont forever! Od kiedy otwarto przejście górą na drugą stronę, powrócił problem sufitu. Wszyscy zdążyliśmy przywyknąć do widoku całego tego kłębowiska rur na suficie i nikt teraz nie podnosi głowy, a jeśli już, to ją spuszcza, przez co wzrok jego pada na nasz kwiecisty dywan. Ptaszki ćwierkają, że nie mamy pieniędzy na podwieszany sufit. Od jakiegoś czasu wśród pracowników ścierają się różne koncepcje rozwiązania kryzysu sufitowego:

-Po pierwsze, można powiesić jakąś zwiewną tkaninę, rodzaj woalu, który pełniłby rolę baldachimu. Najlepiej białego, z atłasowymi kokardami. W najgorszym wypadku mogłaby być włóknina, w którą pakujemy obrazy.

-Po drugie wariant ekologiczny  – żeby było nowocześnie i bez ondulacji – jakaś zasłona z plastikowych nakrętek po butelkach PET albo z torebek z supermarketu powiązanych w gustowne supełki.

-Po trzecie wariant militarny – siatka maskująca, z takimi powplatanymi szmatkami koloru khaki, kiedyś to był szczyt mody na dyskotekach.

-Po czwarte model kinderbal – baloniki i serpentyny i lizaki w kształcie serduszka. Śmiej-żelki i kinder-mleczna-kanapka. I napis, z takich błyszczących literek: Happy Birthday albo Witamy Gospodarza Domu, a najlepiej – Witamy Panią Dyrektor, a z drugiej strony Witamy Pana Ministra albo co.

Nasz korytarz, niezależnie od tego jak rozwinie się program jego rewitalizacji, został już dowartościowany. Okazało się, że na naszym korytarzu będą się odbywały lekcje muzealne (sic!) dla dzieci (galerii polskiej nie starcza?). Czyżby pomysł ten był odpowiedzią na moje utyskiwania na zbyt małą ilość galerii otwartych dla zwiedzających?

KONfacela

01/07/2013

Hiperwentylacja

Rzeczywiście, w poprzednim poście nie napisałam o remoncie. Że te pozamykane galerie są w trakcie remontu. Bo remont trwa w  najlepsze, chociaż go nie widać. Zresztą dyrekcja troskliwie chroni nas od tych nieprzyzwoitych widoków i chwała jej za to. Jedyny problem polega na tym, że nasza nowa wentylacja powoduje, że w miejscach, gdzie do tej pory temperatura była w miarę ustabilizowana, teraz wystarczy deszcz, padający przez kilka dni, albo upał – żeby takie same warunki były w środku. Bowiem wentylacja polega na cyrkulacji powietrza między wnętrzem a zewnętrzem. Tak zwana wentylacja grawitacyjna oparta na różnicy ciśnień wymaga między innymi nieszczelności w budynku, tymczasem nasi specjaliści zafundowali nam  superszczelne okna, które powodują, że mamy od razu – łubu-dubu – niech nam żyje pani dyrektor i prezes naszego klubu – trzydzieści stopni i wilgotność rzędu sześćdziesięciu procent. Nie mówiąc o klimatyzacji na ryzalicie, która ni stąd ni zowąd – zupełnie jak jej młodsza siostra wentylacja – funduje nam takie skoki temperatury i wilgotności, że klepki się wypaczają. A co będzie jak nie klepki, tylko farba na obrazach zacznie się łuszczyć, bo ktoś nie pomyślał? Kto opiniował ten cały system wentylacyjny? Kto się pod tym podpisał? Kto odebrał te wszystkie prace? Czy ktoś pytał o zdanie naszą konserwację? Niby po co, przecież to same głupki, ale jakoś głupio wyszło…

Z miłych wiadomości, nasza koleżanka z działu dokumentacji wróciła do pracy po wygranej sprawie w sądzie. To krzepiące. I ze spraw organizacyjnych. Ten blog pełni rolę forum – bo innego nie ma – i dlatego z zasady nie cenzuruję komentarzy, będę jednak musiała to robić, jeśli będę dostawała komentarze spod jednego adresu podpisane różnymi pseudonimami.

KoNfAcELA

 

 

Blog na WordPress.com.